ul. Szlak 8A/5 Kraków
pn – pt 8:00 - 21:00, sb 9:00 - 14:00

Uncategorized

Czym  jest trauma?

“Trauma” jest jed­nym z tych okre­śleń, któ­re (podob­nie jak “depre­sja”) są zde­cy­do­wa­nie nad­uży­wa­ne w róż­nych kon­tek­stach. Może to wyni­kać z tego, że rze­czy­wi­sta trau­ma mie­wa skraj­nie róż­ne przy­czy­ny. Mimo tego, że zda­rze­nia wywo­łu­ją­ce trau­mę mogą róż­nić się inten­syw­no­ścią,  nie nale­ży doko­ny­wać dia­gno­zy same­mu tyl­ko udać się do spe­cja­li­sty – w tym przy­pad­ku w pierw­szej kolej­no­ści do leka­rza psy­chia­try. Warto pamię­tać, że trau­ma (zespół stre­su poura­zo­we­go) jest poważ­nym zabu­rze­niem psy­chicz­nym o okre­ślo­nym prze­bie­gu i kon­kret­nych objawach.

 Stresor trau­ma­tycz­ny to doświad­cze­nie, któ­re wywo­ła­ło na jed­no­st­ce szcze­gól­nie nega­tyw­ne wra­że­nie. Nie jest to jed­nak każ­de takie doświad­cze­nie. Traumę wywo­łu­ją sytu­acje, któ­rych psy­chi­ka danej oso­by nie jest w sta­nie przy­jąć i zin­te­gro­wać. Ważne jest tu pod­kre­śle­nie, że trau­ma powsta­je na sty­ku stre­so­gen­nej sytu­acji i psy­chi­ki oso­by. Dlatego też ewen­tu­al­ne poja­wie­nie się tego zabu­rze­nia nie zale­ży wyłącz­nie od inten­syw­no­ści zda­rze­nia poprze­dza­ją­ce­go. Relatywnie “nie­win­ne” zda­rze­nie może być dla jed­nej oso­by źró­dłem trau­my, pod­czas gdy z sytu­acją poten­cjal­nie bar­dziej nie­bez­piecz­ną inna oso­ba może sobie psy­chicz­nie radzić.

Przyczynami trau­my są sytu­acje, w któ­rych oso­ba nara­żo­na była na zagro­że­nie zdro­wia (rów­nież psy­chicz­ne­go) oraz życia. Trauma może się roz­wi­nąć rów­nież u osób, któ­re były świad­ka­mi sytu­acji, w któ­rej wystę­po­wa­ło zagro­że­nie zdro­wia i/lub życia. Sytuacje, któ­re naj­czę­ściej wymie­nia się jako przy­kła­dy to: woj­na, nara­że­nie na prze­moc fizycz­ną lub sek­su­al­ną, wypad­ki komu­ni­ka­cyj­ne, prze­wle­kłe cho­ro­by somatyczne.

Wg Mardi Jon Horowitz’a, psy­cho­lo­ga kli­nicz­ne­go i naukow­ca z USA, moż­na wyróż­nić czte­ry fazy stre­so­wej reak­cji poura­zo­wej (ina­czej: reak­cja po stre­sie trau­ma­tycz­nym czy zespół stre­su poura­zo­we­go, a w języ­ku angiel­skim: PTSD). Są nimi:

1. Faza krzy­ku – począt­ko­wą reak­cją na trau­mę naj­czę­ściej są emo­cje o bar­dzo dużym nasi­le­niu. Są to: strach, smu­tek lub wściekłość.

2. Faza zaprze­cze­nia – w tej fazie psy­chi­ka czło­wie­ka sta­ra się pora­dzić z nad­mia­ro­wy­mi emo­cja­mi poprzez zaprze­cze­nie ich wystę­po­wa­nia. Osoba może zda­wać się igno­ro­wać zagro­że­nie czy stra­ty psy­chicz­ne, jakich doświad­czy­ła. Mogą poja­wić się sta­ny dyso­cja­cyj­ne, w któ­rych jed­nost­ka ma poczu­cie oddzie­le­nia się od rze­czy­wi­sto­ści, a tak­że oddzie­le­nia od wła­snych emo­cji czy doświad­czeń z cia­ła. Szczególnym rodza­jem reak­cji dyso­cja­cyj­nej jest dere­ali­za­cja, czy­li poczu­cie nie­rze­czy­wi­sto­ści i sztucz­no­ści świa­ta. Stan ten róż­ni się od psy­cho­zy i jest natu­ral­ną reak­cją “bro­nią­ce­go się” mózgu chro­nią­ce­go psy­chi­kę przed nad­mier­ną ilo­ścią przyj­mo­wa­nych bodź­ców. Stan dere­ali­za­cji ozna­cza na pozio­mie bio­lo­gicz­nym spa­dek dopa­mi­ny wraz z zwięk­sze­niem stę­że­nia adre­na­li­ny. Osoba w tym sta­nie ma cha­rak­te­ry­stycz­ne poczu­cie “oglą­da­nia fil­mu”, któ­re zastę­pu­je typo­we odczu­wa­nie rze­czy­wi­sto­ści. To wra­że­nie może powo­do­wać dodat­ko­wy lęk, a nawet oba­wę o to, że “za chwi­lę się oszaleję”.

3. Faza wdzie­ra­nia się (intru­zji) – w tej fazie poja­wia­ją się zwią­za­ne z trau­mą, nie­chcia­ne, ale wciąż powra­ca­ją­ce obra­zy, emo­cje, myśli. Towarzyszy temu brak real­nej oce­ny sytu­acji i cią­głe odtwa­rza­nie zacho­wa­ne­go mate­ria­łu pamię­cio­we­go trau­ma­tycz­nej sytu­acji, któ­ry naj­czę­ściej jest ogra­ni­czo­ny, wybiór­czy i niepełny.

4. Faza prze­pra­co­wa­nia i zakoń­cze­nia – ostat­nie fazy wg Horowitz’a wią­żą się z pro­fe­sjo­nal­ną pomo­cą (psy­cho­te­ra­pią, czę­sto tak­że far­ma­ko­te­ra­pią) i powro­tem do zdrowia.

Dodatkowo, obaj­wa­mi trau­my oraz zespo­łu stre­su poura­zo­we­go są m.in:

  • uni­ka­nie sytu­acji, osób, miejsc, któ­re wywo­łu­ją sko­ja­rze­nia z trau­ma­tycz­nym urazem
  • pobu­dze­nie (przy tym zwięk­szo­ne tęt­no i przy­spie­szo­ny oddech)
  • utrzy­mu­ją­cy się obni­żo­ny nastrój
  • bez­sen­ność
  • nie­kon­tro­lo­wa­ne napa­dy nega­tyw­nych emo­cji (zło­ści czy smutku)
  • płacz­li­wość
  • drże­nia kończyn

Jeśli zauwa­żasz u sie­bie symp­to­my traumy/zespołu stre­su poura­zo­we­go skon­tak­tuj się z psy­chia­trą,  a następ­nie psy­cho­te­ra­peu­tą. Możesz też udać na do naj­bliż­sze­go Ośrodka Interwencji Kryzysowej. W przy­pad­ku traum waż­ne jest, aby dzia­łać jak naj­szyb­ciej – naj­le­piej w pierw­szej dobie po sytu­acji urazowej!

W pułapce zdrowego żywienia – ortoreksja z instagrama

We wcze­snych latach dwu­ty­sięcz­nych na aukcję tra­fi­ła guma do żucia wyplu­ta ponoć przez Britney Spears. Finalnie zosta­ła sprze­da­na za 14 tysię­cy dola­rów. Brzmi to jak sza­leń­stwo, ale jak słusz­nie stwier­dza kana­dyj­ski pro­fe­sor psy­cho­lo­gii w Yale – Paul Bloom – to sza­leń­stwo nie jest czymś przy­pi­sa­nym eks­klu­zyw­nie naszej epo­ce. W śre­dnio­wie­czu ludzie goto­wi byli wydać for­tu­nę na przed­mio­ty, wie­rząc, że nale­ża­ły do świę­tych. Mechanizm wyda­je się być więc podob­ny. Paul Bloom nazy­wa to zja­wi­sko “pozy­tyw­nym ska­że­niem”, “ska­że­niem” przed­mio­tów przez oso­by, któ­re podzi­wia­my, oso­by, któ­rych dzi­siej­szym odpo­wied­ni­kiem mogą być cele­bry­ci. Czy to moż­li­we, że “pozy­tyw­ne ska­że­nie” doty­czy tak­że słów, a kon­kret­niej – opi­nii, któ­re gło­szą dzi­siej­si celebryci? 

Zaburzenia odży­wia­nia mają wie­le form i z bie­giem lat zaob­ser­wo­wać moż­na coraz sil­niej­szy wpływ prze­ka­zów medial­nych w szcze­gól­no­ści na mło­de oso­by, któ­re, zain­spi­ro­wa­ne pro­pa­go­wa­nym w Internecie „ide­ałem syl­wet­ki”, roz­wi­ja­ją róż­no­ra­kie zabu­rze­nia odży­wia­nia. Napawające szcze­gól­nym nie­po­ko­jem są stro­ny inter­ne­to­we wprost zachę­ca­ją­ce do kon­ty­nu­owa­nia dys­funk­cyj­nych zacho­wań jak ProAna (spo­łecz­ność „wspie­ra­ją­cych się” osób cho­ru­ją­cych na ano­rek­sję) czy ProMia (blo­gi osób cho­ru­ją­cych na bulimię). 

Relatywnie mało mówi się jed­nak o orto­rek­sji – obse­syj­nej pró­bie kon­tro­li spo­ży­wa­nych pro­duk­tów, któ­rej celem jest opty­mal­ne, a raczej „ide­al­ne” zdro­wie. Oczywiście tro­ska o zdro­wą die­tę nie jest niczym nie­bez­piecz­nym czy nie­po­ko­ją­cym. Problem poja­wia się jed­nak, gdy kon­tro­la spo­ży­wa­nych posił­ków sta­je się obse­syj­na. Steven Bratman, ame­ry­kań­ski lekarz, wyróż­nił czte­ry fazy codzien­ne­go sche­ma­tu dzia­ła­nia osób, dla któ­rych tro­ska o zdro­wą die­tę sta­ła się dys­funk­cyj­na i poten­cjal­nie nie­bez­piecz­na dla zdro­wia psy­chicz­ne­go. Faza pierw­sza to nad­mier­ne myśle­nie o jadło­spi­sie, a tak­że poświę­ca­nie dużej ilo­ści cza­su na spraw­dza­nie pocho­dze­nia pro­duk­tów, ich skła­du (a tak­że skła­du opa­ko­wań) czy zawar­to­ści sub­stan­cji kon­wer­su­ją­cych, pla­no­wa­nie posił­ków z bar­dzo dużym wyprze­dze­niem, a tak­że poja­wia­nie się natręt­nych myśli na temat jedze­nia i jego kon­tro­li, faza dru­ga to gro­ma­dze­nie pro­duk­tów spo­żyw­czych, ich waże­nie i mie­rze­nie, trze­cia – kon­tro­lo­wa­ne przy­go­to­wy­wa­nie posił­ków. Ostatnią fazą poten­cjal­nie sie­ją­cą naj­więk­sze spu­sto­sze­nie psy­chicz­nie to poczu­cie dumy lub winy w zależ­no­ści od tego, czy powzię­ty plan się powiódł. Szczególną for­mą orto­rek­sji, spo­ty­ka­ną czę­sto u męż­czyzn, jest obse­syj­ne prze­strze­ga­nie die­ty wyso­ko­biał­ko­wej z połą­cze­niu z inten­syw­nym wysił­kiem fizycz­nym w celu szyb­kie­go zbu­do­wa­nia masy mię­śnio­wej. Konsekwencją mało zróż­ni­co­wa­nej, źle zbi­lan­so­wa­nej die­ty może być ane­mia, a u kobiet tak­że zanik menstruacji. 

Ortoreksja róż­ni się od innych zabu­rzeń odży­wia­nia, ale fun­da­ment, na któ­rej jest zbu­do­wa­na przy­po­mi­na inne, dobrze zna­ne zabu­rze­nia. Chodzi więc o nad­mier­ną kon­tro­lę, obse­syj­ne myśli, a tak­że – nie­bez­piecz­ną wizje ide­ału, do któ­re­go „nale­ży dążyć”. Ideał ten two­rzą pośred­nio cele­bry­ci, chwa­ląc się w mediach spo­łecz­no­ścio­wych swo­imi spo­so­ba­mi na „dosko­na­łe zdro­wie”. Warto o tym pamię­tać, a w razie koniecz­no­ści kon­sul­to­wać jadło­spis ze spe­cja­li­sta­mi w tej dzie­dzi­nie – die­te­ty­ka­mi, zamiast pole­gać na błęd­nym myśle­niu, któ­re­mu czę­sto wszy­scy ule­ga­my, a któ­re brzmi – „wie­rzę tym, któ­rych lubię”. Jeśli zauwa­żasz u sie­bie symp­to­my zabu­rzeń odży­wia­nia – war­to skon­sul­to­wać się z psy­cho­lo­giem lub psy­cho­te­ra­peu­tą.

W naszym ośrod­ku spe­cja­li­stą w tym tema­cie jest mię­dzy inny­mi mgr Martyna Jordanowicz.

Bullying – zagrożenie dla zdrowia psychicznego zarówno dla “ofiar” jak i “katów”

Badania suge­ru­ją, że co dzie­sią­te dziec­ko w pol­skich szko­łach jest ofia­rą bul­ly­in­g’u, czy­li prze­mo­cy rówie­śni­czej. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uzna­ła to zja­wi­sko jako jed­ne z naj­po­pu­lar­niej­szych zagro­żeń dla zdro­wia psy­chicz­ne­go dzie­ci. Ofiary tego typu drę­cze­nia naj­czę­ściej nie mówią rodzi­com, o tym, co spo­ty­ka je w szko­le z oba­wy przed „zemstą” spraw­cy, z powo­du odczu­wa­ne­go wsty­du, a w przy­pad­ku dzie­ci naj­młod­szych lub dzie­ci ze spe­cjal­ny­mi potrze­ba­mi edu­ka­cyj­ny­mi czy nie­peł­no­spraw­no­ścią inte­lek­tu­al­ną – z powo­du trud­no­ści z kon­cep­tu­ali­za­cją i komu­ni­ka­cją swo­ich uczuć. W przy­pad­ku tej gru­py dzie­ci czę­stą ozna­ką bycia ofia­rą bul­ly­in­g’u są tzw. soma­ty­za­cje, czy­li obja­wy pły­ną­ce z cia­ła takie jak bie­gun­ka, zawro­ty gło­wy czy pro­ble­my z zasy­pia­niem. Mówiąc naj­pro­ściej – umysł dzie­ci nie radzi sobie z napię­ciem psy­chicz­nym, a więc obja­wy stre­su przej­mu­je ciało.

W kon­tek­ście zja­wi­ska bul­ly­in­g’u naj­czę­ściej mówi się wła­śnie o ofia­rach. Jest to słusz­ne podej­ście, gdyż to wła­śnie ta gru­pa dzie­ci jest nara­żo­na na naj­więk­sze ryzy­ko wystą­pie­nia pro­ble­mów emo­cjo­nal­nych, a nawet myśli samo­bój­czych. Warto jed­nak pamię­tać, że w przy­pad­ku prze­mo­cy rówie­śni­czej na sce­nie wystę­pu­je nie tyl­ko ofia­ra, ale i spraw­ca, świad­ko­wie, a tak­że bar­dzo czę­sto akto­rzy o podwój­nej roli – ofia­ro-spraw­cy. Doktor psy­cho­lo­gii Iwona Sikorska z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie pod­ję­ła się cha­rak­te­ry­sty­ki wszyst­kich tych ról w per­spek­ty­wie roz­wo­ju zaso­bów do „radze­nia sobie” w póź­niej­szym życiu.

Ofiara – dzie­ci doświad­cza­ją­ce drę­cze­nia w szko­le roz­wi­ja­ją zewnętrz­ne poczu­cie kon­tro­li. Oznacza to, że z powo­du bez­sil­no­ści, któ­rą prze­ży­wa­ją, umac­nia­ją w sobie prze­ko­na­nie, że nie mają wpły­wu na rze­czy­wi­stość, któ­ra ich ota­cza. Łączy się to z obni­że­niem poczu­cia kohe­ren­cji. Dzieci nie roz­wi­ja­ją wewnętrz­nej spój­no­ści mię­dzy poczu­ciem zro­zu­mia­ło­ści, zarad­no­ści oraz sen­sow­no­ścią zda­rzeń. Konsekwencją tego jest spa­dek inte­li­gen­cji emo­cjo­nal­nej – trud­no­ści w kon­tak­tach z samym sobą i innymi.

Sprawca – dzie­ci wystę­pu­ją­ce w roli spraw­cy roz­wi­ja­ją wewnętrz­ne poczu­cie kon­tro­li. O ile jest ono czymś pozy­tyw­nym u więk­szo­ści ludzi, spraw­cy bul­ly­in­g’u „za bar­dzo” wie­rzą w swo­je moż­li­wo­ści kon­tro­lo­wa­nia oto­cze­nia, co utrwa­la w nich błęd­ny wzo­rzec zacho­wa­nia i rozu­mie­nia rze­czy­wi­sto­ści oraz życia spo­łecz­ne­go, cze­go kon­se­kwen­cją może być brak postę­pów w obsza­rze inte­li­gen­cji emo­cjo­nal­nej, a tak­że w roz­wo­ju empatii.

Największego cha­osu w obsza­rze toż­sa­mo­ści doświad­cza­ją dzie­ci wystę­pu­ją­ce w roli ofia­ro-spraw­ców. Skrajnie róż­ne prze­ży­cia nie pozwa­la­ją im na pra­wi­dło­wy roz­wój poczu­cia kohe­ren­cji. Wrażenie sen­sow­no­ści i zro­zu­mia­ło­ści rze­czy­wi­sto­ści jest chwiej­ne, co skut­ku­je zmien­no­ścią w obsza­rze war­to­ści i stan­dar­dów. W efek­cie dzie­ci te otrzy­mu­ją sprzecz­ne infor­ma­cje na temat wła­snej toż­sa­mo­ści, co może być ryzy­kiem roz­wo­ju zabu­rzeń zacho­wa­nia lub zabu­rzeń osobowości.

Występowanie w każ­dej w powy­żej opi­sa­nych ról jest nie­bez­piecz­ne dla roz­wo­ju dziec­ka. Jeśli zauwa­żasz sygna­ły, któ­re mogą suge­ro­wać, że dziec­ko jest ofia­rą lub spraw­cą bul­ly­in­g’u war­to skon­sul­to­wać się z psy­cho­lo­giem lub psy­cho­te­ra­peu­tą dzie­cię­cym. W naszym cen­trum tym tema­tem zaj­mu­je się mię­dzy inny­mi mgr Marcelina Ciszewskamgr Dorota Sarna.

Do zna­ków ostrze­gaw­czych bul­ly­in­g’u moż­na zaliczyć:

  • uszko­dze­nia cia­ła dziec­ka, jego ubrań czy przed­mio­tów, a tak­że czę­ste „gubie­nie”  przed­mio­tów osobistych
  • sil­ną nie­chęć dziec­ka do uczest­ni­cze­nia w zaję­ciach szkolnych
  • nagły spa­dek wyni­ków w szkole
  • obja­wy somatyczne
  • zmia­ny nastro­ju lub spa­dek samo­oce­ny u dziecka

Zaburzenia erekcji

Jedną z naj­czę­ściej wystę­pu­ją­cych dys­funk­cji sek­su­al­nych u męż­czyzn są zabu­rze­nia wzwo­du- utrzy­mu­ją­ca się przez jakiś czas nie­zdol­ność do utrzy­ma­nia wzwo­du prą­cia, unie­moż­li­wia­ją­ca odby­cie satys­fak­cjo­nu­ją­ce­go kon­tak­tu sek­su­al­ne­go. Z badań wyni­ka, iż w Polsce na tę przy­pa­dłość cier­pi oko­ło 1,5 milio­na osób. Wielu męż­czyzn przez wie­le lat funk­cjo­nu­je w tym pro­ble­mem nie lecząc go, tyl­ko część z nich zgła­sza się po pomoc do leka­rza. Często zda­rza się też tak, że zabu­rze­nie erek­cji jest dia­gno­zo­wa­ne przy oka­zji lecze­nia innych scho­rzeń. Może to wyni­kać z tego, iż zabu­rze­nia erek­cji są wsty­dli­wym pro­ble­mem, doty­czą­cym sfer intym­nych, powo­du­ją­cym ponad­to obni­że­nie poczu­cia wła­snej war­to­ści u męż­czy­zny. Narastające, nie leczo­ne zabu­rze­nia erek­cji mogą przy­czy­niać się nie tyl­ko do obni­że­nia poczu­cia wła­snej war­to­ści, ale i do lęku przed poraż­ką aż do uni­ka­nia kon­tak­tów sek­su­al­nych z partnerką

Przyczyny zabu­rzeń erek­cji mogą mieć róż­ne pod­ło­że, zarów­no psy­chicz­ne, jak i orga­nicz­ne. Do czyn­ni­ków orga­nicz­nych zali­cza­my uszko­dze­nia oraz nie­pra­wi­dło­wo­ści w oko­li­cach ciał jami­stych, znaj­du­ją­cych się w prą­ciu, zabu­rze­nia hor­mo­nal­ne i neu­ro­lo­gicz­ne, uszko­dze­nia rdze­nia krę­go­we­go, usu­nię­cie gru­czo­łu kro­ko­we­go. Ponadto zabu­rze­nia erek­cji mogą być obja­wem nie­któ­rych cho­rób, takich, jak cukrzy­ca, miaż­dży­ca, stward­nie­nie roz­sia­ne, cho­ro­by ser­ca, nerek czy nad­ci­śnie­nie. Zaburzenia erek­cji są wywo­ła­ne rów­nież przyj­mo­wa­niem leków, takich, jak leki psy­cho­tro­po­we (w szcze­gól­no­ści leki prze­ciw­de­pre­syj­ne), diu­re­ty­ki, czy leki prze­ciw nad­ci­śnie­nio­we. Innymi czyn­ni­ka­mi mogą­cy­mi wpły­wać na erek­cję są alko­hol i papie­ro­sy oraz pode­szły wiek męż­czy­zny (wraz z wie­kiem mię­dzy inny­mi obni­ża się poziom testo­ste­ro­nu oraz zmniej­sza się prze­pływ krwi w cia­łach jami­stych prącia).

O czyn­ni­kach psy­chicz­nych może­my mówić wte­dy, gdy wyklu­czy­my czyn­ni­ki orga­nicz­ne. Oznacza to, że zabu­rze­nia erek­cji nie wyni­ka­ją z cho­rób, uszko­dzeń, przyj­mo­wa­nych leków czy innych nie­pra­wi­dło­wo­ści fizycz­nych, lecz ich przy­czy­na leży w psychice.

Zazwyczaj do czyn­ni­ków psy­chicz­nych nale­żą lęk przed kon­tak­tem sek­su­al­nym, nie­chcia­ną cią­żą lub cho­ro­ba­mi wene­rycz­ny­mi, niskie poczu­cie war­to­ści, kon­flik­ty w związ­ku, depresja.

Gdy męż­czy­zna zde­cy­du­je się pod­jąć lecze­nie, pierw­szym jego eta­pem jest wyklu­cze­nie czyn­ni­ków orga­nicz­nych, mogą­cych wpły­wać na zabu­rze­nia erek­cji. (cho­ro­by, uszko­dze­nia cia­ła, przyj­mo­wa­ne leki, bada­nie pozio­mu hor­mo­nów). Najlepiej w tym celu skon­sul­to­wać się z leka­rzem sek­su­olo­giem, któ­ry skie­ru­je na odpo­wied­nie bada­nia oraz zapro­po­nu­je for­mę lecze­nia. Leczenie orga­nicz­nych zabu­rzeń erek­cji może być róż­ne. Najbardziej popu­lar­ne są leki tak zwa­ne­go „pierw­sze­go rzu­tu”, takie, jak Viagra, Maxigra, Cialis i Levitra. Dzięki nim męż­czy­zna w okre­ślo­nym cza­sie (czas zale­ży od rodza­ju przyj­mo­wa­ne­go leku i waha się pomię­dzy 4 a 24 godzi­ny) jest w sta­nie osią­gnąć wzwód. Jeżeli leki te nie są sku­tecz­ne, moż­na zasto­so­wać inne meto­dy lecze­nia, takie, jak pomp­ki próż­nio­we, sto­so­wa­ne tuż przed roz­po­czę­ciem współ­ży­cia, zastrzy­ki, czy pro­te­zy ciał jami­stych prącia.

W sytu­acji wyklu­cze­nia czyn­ni­ków orga­nicz­nych, wska­za­ne jest, by męż­czy­zna udał się po pomoc psy­cho­lo­ga, bądź psy­cho­te­ra­peu­ty, spe­cja­li­zu­ją­ce­go się w zakre­sie zabu­rzeń sek­su­al­nych. Jeśli zde­cy­du­je się na pod­ję­cie psy­cho­te­ra­pii, umoż­li­wi mu to pozna­nie przy­czyn swo­jej dys­funk­cji a następ­nie roz­wią­za­nie ich.

Należy pamię­tać jed­nak, iż poja­wie­nie się zabu­rzeń erek­cji nie musi ozna­czać prze­wle­kłej dys­funk­cji. Zaburzenia te cza­sa­mi wyni­ka­ją po pro­stu ze stre­su, prze­mę­cze­nia, czy chwi­lo­we­go osła­bie­nia orga­ni­zmu. Zazwyczaj szyb­ko ustę­pu­ją i w takiej sytu­acji nie nale­ży się nimi zbyt­nio stre­so­wać, ponie­waż dodat­ko­wy stres może tyl­ko przy­czy­nić się do ich nara­sta­nia. W takiej sytu­acji moż­na zasta­no­wić się nato­miast, co moż­na zro­bić, by pro­wa­dzić tro­chę zdrow­szy i spo­koj­niej­szy tryb życia i już nie­wiel­ka jego zmia­na może przy­czy­nić się do powro­tu peł­nej spraw­no­ści seksualnej.

Dyspareunia u kobiet

Kontakt sek­su­al­ny, któ­ry powi­nien być źró­dłem przy­jem­no­ści, czę­sto pro­wa­dzi do bólu, cier­pie­nia i wie­lu przy­kro­ści. Jednym ze źró­deł tego cier­pie­nia jest dys­pa­reu­nia- prze­wle­kły, upo­rczy­wy ból, poja­wia­ją­cy się pod­czas współ­ży­cia w oko­li­cy narzą­dów płcio­wych. Ból może być zlo­ka­li­zo­wa­ny w róż­nych czę­ściach cia­ła, może to być ból w samych narzą­dach płcio­wych, na przy­kład w pochwie, jak i ból zlo­ka­li­zo­wa­ny w oko­li­cach narzą­dów a nawet w dol­nej czę­ści podbrzusza.

Ból może poja­wiać się albo przez cały czas trwa­nia sto­sun­ku, albo tyl­ko wte­dy, gdy docho­dzi do głę­bo­kiej pene­tra­cji pochwy przez czło­nek. Może być odczu­wa­ny jako tar­cie, pie­cze­nie lub nawet roz­ry­wa­nie. Jednocześnie odczu­wa­ny ból nie wyklu­cza bra­ku pod­nie­ce­nia i prze­ży­cia orgazmu.

Dyspareunię może­my podzie­lić na obja­wo­wą- powo­do­wa­ną przez czyn­ni­ki orga­nicz­ne lub psy­cho­gen­ną- przy­czy­na leży w psychice.

Dyspareunia obja­wo­wa może być powo­do­wa­na przez róż­ne zmia­ny, czy nie­pra­wi­dło­wo­ści w orga­ni­zmie kobie­ty. Do naj­częst­szych nale­ży zapa­le­nie sro­mu i pochwy, spo­wo­do­wa­ne mię­dzy inny­mi drob­no­ustro­ja­mi, odczy­na­mi aler­gicz­ny­mi, podraż­nie­nia­mi che­micz­ny­mi czy antybiotykoterapią.

Bolesność mogą powo­do­wać rów­nież sta­ny zapal­ne w oko­li­cy wewnętrz­nych narzą­dów płcio­wych- zapa­le­nie pęche­rza i cew­ki moczo­wej, cho­ro­by zapal­ne jelit, endo­me­trio­za, guz­ki jaj­ni­ka, mię­śnia­ki maci­cy. Inne to: wady wro­dzo­ne w obrę­bie pochwy, prze­pro­wa­dzo­ne ope­ra­cje w obrę­bie mied­ni­cy małej, zro­sty poope­ra­cyj­ne, czy przyj­mo­wa­nie nie­któ­rych leków.

Dyspareunia czę­sto towa­rzy­szy kobie­tom w okre­sie oko­ło meno­pau­zal­nym. Wywołana jest wte­dy spad­kiem pozio­mu hor­mo­nów, zani­kiem ślu­zów­ki pochwy, zmniej­szo­nym zwil­że­niem pochwy i więk­szą podat­no­ścią na zaka­że­nia. Pojawia się wte­dy ból w oko­li­cy sro­mu i pochwy.

Psychogenna dys­pa­reu­nia może mieć wie­le przy­czyn. Po pierw­sze może być pew­ne­go rodza­ju obro­ną przez pod­ję­ciem kon­tak­tu sek­su­al­ne­go. Może poja­wiać się w sytu­acji z kon­kret­nym part­ne­rem- mamy wte­dy do czy­nie­nia z dys­pa­reu­nią wybiór­czą, lub w każ­dej sytu­acji, z każ­dym part­ne­rem- dys­pa­reu­nia uogól­nio­na. Różny może być jej począ­tek- może trwać „od zawsze”, lub poja­wić się jako wynik lęku przed dozna­niem bólu, na przy­kład po prze­ży­tym bólu z przy­czyn fizycz­nych (współ­ży­cie pod­czas zapa­le­nia pochwy, pomi­mo odczu­wa­nia sil­ne­go bólu, może spo­wo­do­wać, że po ustą­pie­niu zapa­le­nia poja­wi się lęk przed sto­sun­kiem, któ­ry koja­rzy się z przy­kry­mi doznaniami).

Po dru­gie dys­pa­reu­nia może poja­wić się jako wynik dozna­nych ura­zów sek­su­al­nych, takich, jak zgwał­ce­nie, czy wyko­rzy­sty­wa­nie sek­su­al­ne w dzie­ciń­stwie. Zdarza się rów­nież, że współ­wy­stę­pu­je z inny­mi dys­funk­cja­mi sek­su­al­ny­mi na przy­kład zaha­mo­wa­ne pod­nie­ce­nie sek­su­al­ne może powo­do­wać brak lubry­ka­cji (zwil­że­nia ścian pochwy) i tym samym przy­czy­niać się do bole­sno­ści pod­czas wpro­wa­dze­nia peni­sa do pochwy.

Ciągłe odczu­wa­nie bólu pod­czas sto­sun­ku czę­sto przy­czy­nia się do tego, że kobie­ta zaczy­na uni­kać kon­tak­tów sek­su­al­nych, ponie­waż seks jest koja­rzo­ny z bólem. Niechęć do kon­tak­tów sek­su­al­nych może prze­nieść się na oso­bę part­ne­ra, któ­ry w rela­cjach sek­su­al­nych zaczy­na budzić lęk i niechęć.

Kobiety stop­nio­wo mogą uni­kać jakich­kol­wiek piesz­czot ze stro­ny part­ne­ra, ponie­waż mogą one dopro­wa­dzić do sto­sun­ku. To przy­czy­nia się do poja­wie­nia się coraz więk­sze­go dystan­su intym­ne­go pomię­dzy partnerami.

U nie­któ­rych kobiet prze­ja­wia się to ina­czej- nie uni­ka­ją kon­tak­tów sek­su­al­nych, chcąc zado­wo­lić part­ne­ra, same jed­nak nie doświad­cza­ją przy­jem­no­ści w kon­tak­tach sek­su­al­nych. Mimo tego kon­tak­ty te mogą być dla nich czę­ścio­wo satys­fak­cjo­nu­ją­ce, gdyż peł­nią rolę wię­zio­twór­czą i są wyra­że­niem uczuć do part­ne­ra. Nie jest to jed­nak dobre roz­wią­za­nie, ponie­waż nie­le­czo­na dys­pa­reu­nia może przy­czy­nić się do roz­wi­nię­cia innych dys­funk­cji sek­su­al­nych zarów­no u kobie­ty- spa­dek libi­do, zabu­rze­nia orga­zmu, jak i u męż­czy­zny- zabu­rze­nia erekcji.

U kobiet, któ­re uni­ka­ją współ­ży­cia pro­blem zaczy­na nara­stać, gdy decy­du­ją się one na potom­stwo. Wtedy naj­czę­ściej zgła­sza­ją się do specjalisty.

W takiej sytu­acji zazwy­czaj pierw­szym kro­kiem jest wizy­ta u gine­ko­lo­ga w celu wyklu­cze­nia przy­czyn orga­nicz­nych. Bywa wte­dy tak, że przy­czy­na bole­sno­ści, jeże­li jest orga­nicz­na, zosta­je szyb­ko usu­nię­ta. Często jed­nak oka­zu­je się, że z budo­wą i fizjo­lo­gią narzą­dów płcio­wych jest wszyst­ko w porząd­ku i powód bole­sno­ści nadal jest nie­zna­ny. Wtedy przy­czyn nale­ży poszu­kać gdzie indziej.

Leczenie dys­pa­reu­nii róż­ni się w zależ­no­ści od tego, czy jej przy­czy­ną są czyn­ni­ki orga­nicz­ne czy psychiczne.

W przy­pad­ku dys­pa­reu­nii orga­nicz­nej, lecze­nie pole­ga przede wszyst­kim na usu­nię­ciu jej przy­czyn- przy­kła­do­wo wyle­cze­nie zapa­le­nia pochwy. Może zda­rzyć się tak, że mimo usu­nię­cia przy­czyn, ból pod­czas sto­sun­ku poja­wia się nadal, ponie­waż został on utrwa­lo­ny. Wtedy moż­na zasto­so­wać żele znie­czu­la­ją­ce miej­sco­wo lub potrzeb­na jest psy­cho­te­ra­pia.

U kobiet w okre­sie oko­ło meno­pau­zal­nym lecze­nie pole­ga zazwy­czaj na sto­so­wa­niu hor­mo­nal­nej tera­pii zastęp­czej, środ­ków nawil­ża­ją­cych i żelów znie­czu­la­ją­cych miejscowo.

W przy­pad­ku dys­pa­reu­nii psy­cho­gen­nej zazwy­czaj sto­so­wa­na jest psy­cho­te­ra­pia, któ­ra pole­ga przede wszyst­kim na prze­pra­co­wa­niu roz­wią­za­niu trud­no­ści zwią­za­nych mię­dzy inny­mi z lękiem przed sto­sun­kiem, czy z ura­zo­wy­mi doświad­cze­nia­mi z prze­szło­ści (taki­mi, jak wyko­rzy­sta­nie sek­su­al­ne). W sytu­acji poja­wie­nia się bole­sno­ści, waż­nym jest, by nie zwle­kać z wizy­tą u spe­cja­li­sty. Leczenie dys­pa­reu­nii jest wyso­ko sku­tecz­ne, nie lecze­nie jej nato­miast może przy­czy­nić się do poja­wie­nia się wie­lu innych trud­no­ści, któ­re, im dłu­żej nie­le­czo­ne, tym sta­ją się sil­niej­sze i bar­dziej utrwalone.

Anoreksja seksualna

Seksualność czło­wie­ka – temat poru­sza­ny na każ­dym kro­ku, w więk­szo­ści reklam tele­wi­zyj­nych i w wie­lu gaze­tach a jed­no­cze­śnie dla wie­lu nadal temat tabu, temat, któ­ry cza­sa­mi nie istnieje…

Brak lub utrata potrzeb seksualnych jest dysfunkcją częściej dotyczącą kobiet, choć zdarza się również u mężczyzn.

Polega na bra­ku lub spad­ku potrzeb sek­su­al­nych, zain­te­re­so­wań sek­su­al­nych, zacho­wań mastur­ba­cyj­nych, snów ero­tycz­nych. Jeżeli wcze­śniej poży­cie było satys­fak­cjo­nu­ją­ce, w przy­pad­ku spad­ku libi­do docho­dzi do obni­że­nia jego jako­ści i obo­jęt­no­ści wobec bodź­ców sek­su­al­nych, któ­re wcze­śniej były odbie­ra­ne jako przyjemne.

Brak potrzeb sek­su­al­nych może poja­wić się nagle, lub nara­stać stop­nio­wo. Może rów­nież trwać od począt­ku – oso­ba nigdy nie odczu­wa­ła potrzeb sek­su­al­nych a współ­ży­cie było jej obo­jęt­ne, lub  wręcz nieprzyjemne.

Miłość czy wstręt?

Inną dys­funk­cją, war­tą omó­wie­nia, jest awer­sja sek­su­al­na. Osoby dotknię­te nią nie tyl­ko uni­ka­ją współ­ży­cia, ale rów­nież odczu­wa­ją przy tym wstręt i obrzy­dze­nie. Awersja sek­su­al­na może przy­bie­rać róż­ne posta­ci. Przede wszyst­kim może być uogól­nio­na – wstręt przed współ­ży­ciem poja­wia się w każ­dej sytu­acji i z każ­dym męż­czy­zną, lub wybiór­cza – wstręt doty­czy kon­kret­ne­go part­ne­ra a nie poja­wia się przy innym. W pierw­szej sytu­acji przy­czy­ną awer­sji mogą być na przy­kład trau­ma­tycz­ne doświad­cze­nia sek­su­al­ne z prze­szło­ści. W dru­gim przy­pad­ku awer­sja do kon­kret­ne­go part­ne­ra wią­że się z nega­tyw­ny­mi odczu­cia­mi do kon­kret­nej oso­by, taki­mi, jak złość, brak zaufa­nia, czy po pro­stu nieatrakcyjność.

Awersja może trwać przez cale życie – oso­ba od zawsze uni­ka kon­tak­tów sek­su­al­nych, któ­re koja­rzą się jej z czymś nega­tyw­nym, lub poja­wić się nagle, w wyni­ku przy­krych doświad­czeń życio­wych, takich, jak wyko­rzy­sty­wa­nie seksualne.

Gdzie leży przyczyna?

Przyczyn bra­ku lub spad­ku libi­do może być bar­dzo wie­le. Przy dia­gno­zie nale­ży po pierw­sze wyklu­czyć przy­czy­ny orga­nicz­ne. Do nich nale­żeć będą nie­któ­re cho­ro­by, mogą­ce wpły­wać na obni­że­nie popę­du sek­su­al­ne­go, takie, jak depre­sja, cukrzy­ca, zabu­rze­nia hor­mo­nal­ne oraz przyj­mo­wa­nie nie­któ­rych leków (na przy­kład anty­de­pre­syj­nych, anty­kon­cep­cyj­nych). Jeśli oka­że się, że za spa­dek popę­du odpo­wia­da na przy­kład przyj­mo­wa­ny lek, wte­dy nale­ży ten lek zmie­nić na inny, lub zmniej­szyć jego daw­kę, o ile to moż­li­we. Jeżeli spa­dek libi­do oka­zu­je się być obja­wem jed­nej z cho­rób, to nale­ży zająć się lecze­niem tej choroby.

Często jed­nak spra­wa nie zosta­je tak szyb­ko wyja­śnio­na i przy­czyn spad­ku lub bra­ku popę­du nale­ży szu­kać gdzie indziej – wkra­cza­my w pole sze­re­gu czyn­ni­ków psy­chicz­nych, mogą­cych mieć na to wpływ. Po pierw­sze, czę­sto nie zda­je­my sobie spra­wy, że już samo prze­mę­cze­nie obo­wiąz­ka­mi w pra­cy i w domu, czy nad­miar stre­su może powo­do­wać okre­so­wy spa­dek potrzeb sek­su­al­nych. Obawiamy się wte­dy, że dzie­je się z nami coś złe­go, w rze­czy­wi­sto­ści jed­nak war­to było­by w takiej sytu­acji pomy­śleć o zwol­nie­niu obro­tów i wygo­spo­da­ro­wa­niu cza­su na odpoczynek.

Innymi czyn­ni­ka­mi, nega­tyw­nie wpły­wa­ją­cy­mi na popęd płcio­wy mogą być róż­ne­go rodza­ju trud­no­ści psy­chicz­ne, takie, jak oso­bo­wość depre­syj­na czy lęko­wa, niska samo­oce­na, brak akcep­ta­cji swo­je­go cia­ła, nie akcep­to­wa­nie sie­bie w roli kobie­ty czy męż­czy­zny, ukry­ta orien­ta­cja homo­sek­su­al­na. Ważnym czyn­ni­kiem będzie ponad­to nasta­wie­nie do tema­tu sek­su. Pochodzenie z rodzi­ny, gdzie seks był tema­tem tabu, albo wręcz był postrze­ga­ny jako coś złe­go, restryk­cje reli­gij­ne, postrze­ga­nie sek­su jako grzech, wyrzu­ty sumie­nia z tym zwią­za­ne – są to czyn­ni­ki, któ­re mogą dopro­wa­dzić to poważ­nych zaha­mo­wań w tej sferze.

Nie moż­na pomi­nąć rów­nież czyn­ni­ków naj­bar­dziej destruk­cyj­nie wpły­wa­ją­cych na czło­wie­ka, nie tyl­ko  sfe­rze sek­su­al­nej, mia­no­wi­cie  wszel­kie­go rodza­ju wyko­rzy­sty­wa­nia sek­su­al­ne­go, przez któ­re rozu­mie­my zarów­no wyko­rzy­sty­wa­nie sek­su­al­ne w dzie­ciń­stwie jak i przy­mu­sza­nie do kon­tak­tów sek­su­al­nych osób doro­słych. By moż­na mówić o mole­sto­wa­niu musi zostać speł­nio­ny przede wszyst­kim jeden czyn­nik – jed­na z osób podej­mu­je kon­takt sek­su­al­ny wbrew sobie lub nie będąc do koń­ca świa­do­ma tego co robi. Molestowaniem sek­su­al­nym będzie więc nie tyl­ko zgwał­ce­nie, czy­li odby­cie peł­ne­go sto­sun­ku sek­su­al­ne­go, ale rów­nież doty­ka­nie po pier­siach czy poślad­kach, obna­ża­nie się, pre­zen­to­wa­nie por­no­gra­fii i tym podob­ne. Przykładem może być sytu­acja, w któ­rej szef, wyko­rzy­stu­jąc swo­ją pozy­cję, kle­pie po poślad­kach swo­je pra­cow­ni­ce, lub sytu­acja, w któ­rej „dobry wujek” poka­zu­je dziec­ku fil­my por­no­gra­ficz­ne, by „uczy­ło się życia”. W każ­dej z tych sytu­acji celem takie­go zacho­wa­nia spraw­cy jest reali­za­cja swo­ich potrzeb seksualnych.

Również istot­ny­mi czyn­ni­kiem, wpły­wa­ją­cym na potrze­by sek­su­al­ne jest rela­cja w związ­ku. Brak zaufa­nia do part­ne­ra, złość, pre­ten­sje, żal, nie­po­ro­zu­mie­nia – tego typu czyn­ni­ki czę­sto odbi­ja­ją swo­je pięt­no na życiu seksualnym

Jak możemy sobie pomóc?

Po okre­śle­niu czyn­ni­ków psy­cho­lo­gicz­nych zazwy­czaj pro­po­no­wa­na jest psy­cho­te­ra­pia, któ­ra może trwać od kil­ku spo­tkań, do kil­ku lat, z zależ­no­ści od wagi pro­ble­mu. Jeżeli przy­czy­ną jest prze­mę­cze­nie i stres, wystar­czy kil­ka spo­tkań edu­ka­cyj­nych, pod­czas któ­rych usta­la się, jakie czyn­ni­ki w życiu codzien­nym wpły­wa­ją pozy­tyw­nie na sek­su­al­ność, a jakich nale­ży się wystrzegać.

W przy­pad­ku mole­sto­wa­nia sek­su­al­ne­go upo­ra­nie się z demo­na­mi prze­szło­ści może trwać nawet kil­ka lat.

Dysfunkcje seksualne występujące u osób z rozpoznaniem depresji

Do porad­ni psy­cho­lo­gicz­nych, psy­chia­trycz­nychsek­su­olo­gicz­nych zgła­sza się coraz wię­cej osób cier­pią­cych na cią­głe obni­że­nie nastro­ju, pro­ble­my ze snem i z jedze­niem, poczu­ciem bez­sen­su ist­nie­nia, utra­tą zain­te­re­so­wań, zmniej­szo­ną ener­gią a nawet z myśla­mi samo­bój­czy­mi- są to obja­wy depre­sji. Depresja jest jed­ną z naj­częst­szych cho­rób psy­chicz­nych, poja­wia­ją­cych się w dzi­siej­szych cza­sach i wystę­pu­je pod róż­ny­mi posta­cia­mi. Po pierw­sze wyróż­nia­my depre­sję wła­ści­wą, któ­rej prze­bieg może być bar­dzo sil­ny i trwać może ona lata­mi. Osoby cier­pią­ce na ten rodzaj depre­sji czę­sto przez wie­le mie­się­cy lub lat odczu­wa­ją pust­kę, poczu­cie bez­sen­su, co może przy­czy­niać się do poja­wie­nia się myśli lub prób samo­bój­czych. Inne odmia­ny depre­sji to depre­sja sezo­no­wa, poja­wia­ją­ca się zimą, gdy bra­ku­je nam pro­mie­ni sło­necz­nych, depre­sja popo­ro­do­wa, poja­wia­ją­ca się u nie­któ­rych kobiet po uro­dze­niu dziec­ka, czy depre­sja reak­tyw­na- zwią­za­na z prze­ży­ciem trau­ma­tycz­ne­go wydarzenia.

Choć o depre­sji mówi się coraz czę­ściej, wymie­nia­jąc wie­le obja­wów jej towa­rzy­szą­cych, rzad­ko wspo­mi­na się o trud­no­ściach, poja­wia­ją­cych się w życiu sek­su­al­nym a zda­rza­ją się one często.

Jak wyni­ka z badań, aż u 70% osób z roz­po­zna­niem depre­sji mogą poja­wić się dys­funk­cje sek­su­al­ne. Po pierw­sze wyni­ka­ją one z ist­nie­ją­cej depre­sji, po dru­gie są powo­do­wa­ne przez przyj­mo­wa­ne leki anty­de­pre­syj­ne. Dzieje się tak, ponie­waż leki te regu­lu­ją poziom neu­ro­prze­kaź­ni­ków w mózgu, któ­rych dzia­ła­nie jest zabu­rzo­ne pod­czas depre­sji. Zmiany w dzia­ła­niu tych neu­ro­prze­kaź­ni­ków mogą przy­czy­niać się jed­nak nie tyl­ko do zabu­rzeń nastro­ju, ale i do poja­wie­nia się dys­funk­cji seksualnych.

Ponadto, w dru­gą stro­nę, poja­wia­ją­ce się dys­funk­cje sek­su­al­ne, takie jak zabu­rze­nia erek­cji, spa­dek libi­do, zabu­rze­nia orga­zmu i inne, mogą przy­czy­niać się do obni­że­nia poczu­cia war­to­ści, pogor­sze­nia nastro­ju, poczu­cia bez­na­dziei a z cza­sem rów­nież do poja­wie­nia się depresji.

Wyniki wie­lu badań poka­zu­ją, że naj­czę­ściej wystę­pu­ją­ce dys­funk­cje sek­su­al­ne u kobiet z roz­po­zna­niem depre­sji to zabu­rze­nia fazy pobu­dze­nia (trud­no­ści poja­wia­ją­ce się w fazie pobu­dze­nia, mię­dzy inny­mi takie, jak zwil­że­nie pochwy, obrzmie­nie łech­tacz­ki i warg sro­mo­wych), zabu­rze­nia orga­zmu (brak orga­zmu lub trud­no­ści z jego osią­gnię­ciem), brak przy­jem­no­ści i satys­fak­cji sek­su­al­nej. U męż­czyzn nato­miast naj­czę­ściej poja­wia­ją­cy­mi się zabu­rze­nia­mi jest spa­dek zain­te­re­so­wa­nia sek­su­al­no­ścią oraz zabu­rze­nia erekcji.

U osób przyj­mu­ją­cych leki anty­de­pre­syj­ne mogą poja­wić się przede wszyst­kim zabu­rze­nia orga­zmu. Najczęściej jest to trud­ność w osią­gnię­ciu orga­zmu, prze­ja­wia­ją­ca się tym, iż orgazm osią­ga­ny jest w dużo dłuż­szym cza­sie niż zazwy­czaj. Bardzo czę­sto przyj­mo­wa­nie takich leków powo­du­je rów­nież spa­dek libi­do- jeste­śmy mniej zain­te­re­so­wa­ni aktyw­no­ścią sek­su­al­ną i dużo rza­dziej niż zazwy­czaj podej­mu­je­my kon­takt sek­su­al­ny oraz zabu­rze­nia erek­cji- trud­no­ści w osią­gnię­ciu erek­cji przed sto­sun­kiem lub utrzy­ma­niem jej pod­czas sto­sun­ku. Innymi dys­funk­cja­mi, mogą­cy­mi się poja­wić, są zabu­rze­nia fazy pobu­dze­nia sek­su­al­ne­go, brak czu­cia w pochwie, zabu­rze­nia wytry­sku, bark orgazmu.

Dodatkowymi czyn­ni­ka­mi, mogą­cy­mi przy­czy­nić się do poja­wie­nia się zabu­rzeń sek­su­al­nych w depre­sji są mię­dzy inny­mi pale­nie papie­ro­sów, wiek powy­żej 50 roku życia oraz przyj­mo­wa­nie innych leków, powo­du­ją­cych dys­funk­cje seksualne.

Osoba przyj­mu­ją­ca leki anty­de­pre­syj­ne, u któ­rej doszło do znacz­nej popra­wy nastro­ju, ale poja­wi­ły się u niej rów­nież zabu­rze­nia w sfe­rze sek­su­al­no­ści, zda­je się być w sytu­acji bez wyj­ścia- nie odsta­wi prze­cież leków anty­de­pre­syj­nych, ponie­waż spo­wo­du­je to powrót do daw­ne­go złe­go samo­po­czu­cia. Nie jest jed­nak tak do koń­ca, ponie­waż zawsze może zwró­cić się do leka­rza z proś­bą o prze­pi­sa­nie jej inne­go leku prze­ciw­de­pre­syj­ne­go, któ­ry powo­du­je mniej dys­funk­cji sek­su­al­nych lub zmniej­sze­nie daw­ki obec­ne­go leku. Jeśli z jakiś powo­dów nie jest to jed­nak moż­li­we, moż­na spró­bo­wać pod­ję­cie kon­tak­tu sek­su­al­ne­go w momen­cie, kie­dy stę­że­nie leku w orga­ni­zmie jest niskie, przez co słab­sze jest jego nega­tyw­ne dzia­ła­nie, na przy­kład przyj­mo­wać lek rano w sytu­acji, gdy do zbli­że­nia mia­ło­by dojść wieczorem.

Należy pamię­tać rów­nież, że nie­po­żą­da­ne dzia­ła­nie leków anty­de­pre­syj­nych jest tyl­ko tym­cza­so­we i ustę­pu­je po zaprze­sta­niu leczenia. 

W naszej porad­ni spe­cja­li­stą, któ­ry kon­sul­tu­je w tym zakre­sie jest lek. med. Kamil Gorczyca.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.