ul. Szlak 8A/5 Kraków
pn – pt 8:00 - 21:00, sb 9:00 - 14:00

Uncategorized

Nietypowe syndromy i zaburzenia psychiczne

Ludzki mózg w dużej mie­rze wciąż sta­no­wi tajem­ni­cę dla bada­czy. Nie wszyst­kie ludz­kie zacho­wa­nia będą­ce wyni­kiem skom­pli­ko­wa­nych związ­ków pomię­dzy wpły­wem DNA, struk­tu­ry mózgu, życia pre­na­tal­ne­go i oddzia­ły­wań śro­do­wi­ska mogą być w peł­ni wytłu­ma­czal­ne. Istnieje wie­le syn­dro­mów i zabu­rzeń psy­chicz­nych, któ­re uznać moż­na jako nie­ty­po­we, rzad­kie i sta­no­wią­ce wyzwa­nie dla bada­czy, leka­rzy oraz psy­cho­lo­gów. W tym tek­ście opi­sa­ne zosta­ną wybra­ne cztery. 

1. Zespół Pica, czy­li syn­drom łak­nie­nia spaczonego 

Osoby cier­pią­ce na to zabu­rze­nie cha­rak­te­ry­zu­je skłon­ność do spo­ży­wa­nia sub­stan­cji nie­ja­dal­nych i nie­umie­jęt­ność powstrzy­ma­nia tego zacho­wa­nia. Specyficzną odmia­ną zabu­rze­nia jest ksy­lo­fa­gnia, czy­li ten­den­cja do spo­ży­wa­nia papie­ru czy też pago­fa­gia, czy­li skłon­ność do nad­mia­ro­we­go spo­ży­wa­nia lodu. Pica może doty­czyć rów­nież dzie­ci, któ­re ukoń­czy­ły 2 rok życia i prze­ja­wia­ją zacho­wa­nie zwią­za­ne z jedze­niem [któ­re] nie jest czę­ścią prak­ty­ki uzna­nej kul­tu­ro­wo (ICD-10). Pica może gro­zić powi­kła­nia­mi zwią­za­ny­mi z zatru­ciem oraz nie­do­bo­ra­mi pokar­mo­wy­mi. Przyczyny zabu­rze­nia nie są jasne, wska­zu­je się jed­nak­że na moż­li­wość wystę­po­wa­nia aber­ra­cji o pod­ło­żu biochemicznym. 

2. Prozopagnozja i agno­zja twarzy 

W prze­bie­gu pro­zo­pa­gno­zji – zabu­rze­nia per­cep­cji wzro­ko­wej – pacjen­ci prze­ja­wia­ją trud­no­ści w roz­po­zna­wa­niu twa­rzy osób bli­skich. Zaburzenie to nie jest spo­wo­do­wa­ne zabu­rze­niem wzro­ku. Może mieć etio­lo­gię gene­tycz­ną lub wyni­kać z uszko­dze­nia mózgu. Osoby z dia­gno­zą pro­zo­pa­gno­zji mogą roz­po­zna­wać oso­by na pod­sta­wie ich gło­su, bądź też zapa­mię­tu­jąc poszcze­gól­ne ele­men­ty ich twa­rzy, nie są jed­nak w sta­nie przy­swo­ić kształ­tu i wyglą­du twa­rzy w cało­ści i na tej pod­sta­wie roz­róż­niać jed­nost­ki. W przy­pad­ku agno­zji twa­rzy pacjen­ci nie są w sta­nie odróż­nić twa­rzy ludz­kich od innych przed­mio­tów czy innych bodź­ców z otoczenia. 

3. Zespół Alicji w Krainie Czarów 

To zabu­rze­nie sen­so­mo­to­rycz­ne, któ­re poja­wia się naj­czę­ściej w prze­bie­gu migre­ny kla­sycz­nej (migre­ny z aurą), ale też w innych cho­ro­bach soma­tycz­nych. Charakteryzuje się zabu­rze­nia­mi w per­cep­cji – głów­nie per­cep­cji wła­sne­go cia­ła. Osoby dotknię­te zabu­rze­niem mogą mieć wra­że­nie, że ich cia­ło skur­cza się lub wydłu­ża, że czas zwal­nia bądź przy­spie­sza. Mogą wystą­pić rów­nież zabu­rze­nia rów­no­wa­gi oraz zabu­rze­nia w postrze­ga­niu tek­stur (np.poduszka czy koc wyda­ją się być z kamienia).

4. Zespół Münchhausena 

Zespół Münchhausena to zabu­rze­nie z gru­py pozo­ro­wa­nych. Dotyka naj­czę­ściej oso­by cier­pią­ce rów­nież na zabu­rze­nia oso­bo­wo­ści. Celem cho­re­go jest uwa­ga i opie­ka per­so­ne­lu medycz­ne­go. W tym celu jed­nost­ka może sty­mu­lo­wać zabu­rze­nia neu­ro­lo­gicz­ne, cho­ro­by skó­ry czy ukła­du tra­wien­ne­go. Osoby cier­pią­ce na zbu­rze­nie mogą wywo­ły­wać u sie­bie obja­wy, np.podtruwając się. Zastępczy zespół Münchhausena doty­czy osób wywo­łu­ją­cych obja­wy cho­rób soma­tycz­nych u innych osób, np.u dziec­ka. Robią to w podob­nym celu – aby zyskać współ­czu­cie, uwa­gę oraz opie­kę leka­rzy róż­nych spe­cjal­no­ści a tak­że, aby wywo­ły­wać podziw w swo­im oto­cze­niu społecznym. 

Warto pod­kre­ślić, że opi­sy­wa­ne symp­to­my doty­czą nie­licz­nych osób, nie­rzad­ko tyl­ko pro­cen­ta bądź pro­mi­la popu­la­cji, a postę­po­wa­nie w przy­pad­ku ich dia­gno­zy wyma­ga współ­pra­cy wie­lu spe­cja­li­stów – m.in. neu­ro­lo­gów i psy­chia­trów. W naszym Centrum Psychoterapii i Seksuologii Empatia przyj­mu­ją psy­chia­trzy lek.med. Kamil Gorczycapsy­chia­tra doro­słych oraz dr n.med. Lech Popiołekpsy­chia­tra dzie­cię­cy.

Psychologia społeczna o związkach – szukamy osób podobnych czy “uzupełniających nas”?

Psychologia spo­łecz­na sta­ra się odpo­wie­dzieć na pyta­nie, co tak napraw­dę wpły­wa na to, że uzna­je­my inną oso­bę za atrak­cyj­ną inter­per­so­nal­nie. Poznajemy w cią­gu swo­je­go życia set­ki osób. Tylko część z nich na prze­strze­ni cza­su sta­je się naszy­mi bliż­szy­mi zna­jo­my­mi, przy­ja­ciół­mi czy też part­ne­ra­mi roman­tycz­ny­mi. Od cze­go zale­ży kim są te oso­by? Co wpły­wa na to, że budzi się w nas tak zwa­na „sym­pa­tia” do dane­go człowieka? 

W psy­cho­lo­gii spo­łecz­nej moż­na zna­leźć co naj­mniej dwie odpo­wie­dzi na to pyta­nie. Możliwe, że lubi­my te oso­by, któ­re są do nas podob­ne. Innym wyja­śnie­niem mogła­by być kom­ple­men­tar­ność – czu­je­my sym­pa­tię i chce­my pozna­wać te oso­by, któ­re nas „uzu­peł­nia­ją”, poka­zu­jąc nam inne spo­so­by prze­ży­wa­nia i inter­pre­to­wa­nia rze­czy­wi­sto­ści. Więcej potwier­dzeń w bada­niach zyska­ła jed­nak pierw­sza hipo­te­za, suge­ru­jąc, że podo­ba­ją nam się cechy podob­ne do naszych. Dlaczego tak jest? Wyjaśnień może być kil­ka. Po pierw­sze lubi­my i ceni­my wła­sne wła­ści­wo­ści, a bada­nia suge­ru­ją, że im więk­sza samo­oce­na danej jed­nost­ki (im bar­dziej ceni wła­sną oso­bę) – tym bar­dziej atrak­cyj­ni wyda­ją się jej ludzie podob­ni. Związek ten nie jest jed­nak tak sil­ny u osób z niską samo­oce­ną. Innym wyja­śnie­niem postu­lo­wa­nym przez psy­cho­lo­gię spo­łecz­ną jest to, że odnaj­dy­wa­nie podo­bień­stwa w oto­cze­niu samo w sobie jest dla nas nagro­dą. Dysonans poznaw­czy, czy­li nie­zgod­ność naszych prze­ko­nań lub naszych wewnętrz­nych sądów z obser­wo­wa­ny­mi fak­ta­mi wywo­łu­je w nas spe­cy­ficz­ny dys­kom­fort. To wła­snie tak zwa­ny dyso­nans poznaw­czy, czy­li poczu­cie, że „coś się nie zga­dza”, któ­re spra­wia, że świat jawi się jako nie­spój­ny, nie­zro­zu­mia­ły i nie­prze­wi­dy­wal­ny. To dla nasze­go umy­słu nie­przy­jem­ny stan, któ­re­go sta­ra­my się uni­kać. Dlatego też woli­my spę­dzać czas z ludź­mi, któ­rzy myślą podob­nie i nie będą kwe­stio­no­wać naszych pod­sta­wo­wych zało­żeń na temat życia, któ­re to zbu­do­wa­li­śmy na prze­strze­ni lat i w któ­re głę­bo­ko wie­rzy­my. Innym wyja­śnie­niem pro­po­no­wa­nym przez bada­czy jest to, że sym­pa­tia łączy się z regu­łą wza­jem­no­ści. Mamy prze­ko­ana­nie, że ludzie pod pew­ny­mi wzglę­da­mi podob­ni do nas z więk­szym praw­do­po­do­bień­stwem poczu­ją do nas sym­pa­tię. W śro­do­wi­sku ludzi innych od nas może­my czuć się skrę­po­wa­ni, nie­pew­ni sie­bie, oce­nia­ni, a taki stan rów­nież jest odbie­ra­ny przez nasz umysł jako „nie­przy­jem­ny”.  

Wszystkie te hipo­te­zy były testo­wa­ne w licz­nych eks­pe­ry­men­tach. Metaanaliza 400 badań poka­za­ła, że zwią­zek pomię­dzy podo­bień­stwem a sym­pa­tią jest sil­ny nie tyl­ko wte­dy, gdy podo­bień­stwo jest real­ne (np.obie oso­by mają podob­ny styl życia i pra­cu­ją w podob­nym sek­to­rze usług), ale też, gdy postrze­ga­ne podo­bień­stwo jest subiek­tyw­ne (np.gdy ktoś stwier­dza, że pozna­na oso­ba jest naj­praw­do­po­dob­niej rów­nie wraż­li­wa, a tak­że inte­re­su­je się sztu­ką, choć wnio­sku­je to tyl­ko po tym, w co dana postać jest ubrana). 

Inne bada­nia poka­za­ły też, że rola podo­bień­stwa w pew­nych oko­licz­no­ściach tra­ci na zna­cze­niu. Dzieje się tak pomię­dzy part­ne­ra­mi będą­cy­mi w trwa­łych związ­kach. W tym przy­pad­ku „nagro­da” zwią­za­na z odna­le­zie­niem podo­bień­stwa w oto­cze­niu nie dzia­ła już tak sil­nie, gdyż jest zbyt czę­sta. Można powie­dzieć, że bywa tak z wie­lo­ma rodza­ja­mi nagród – im częst­sze i powszech­niej­sze są – tra­cą na swo­jej wyjąt­ko­wo­ści i nie budzą już więk­szych emo­cji. W trwa­łych związ­kach oka­za­ło się być istot­niej­sze podo­bień­stwo postrze­ga­ne niż rze­czy­wi­ste. Nie budzi w nas tak inten­syw­nie sym­pa­tii to, że nasz part­ner pra­cu­je na podob­nym sta­no­wi­sku, jak to, że uwa­ża­my, iż ma podob­ne ide­ały i war­to­ści. Przeświadczenie co do tego, jakie tak napraw­dę ide­ały i pre­fe­ren­cje ma inna oso­ba jest w dużej mie­rze wyobra­że­niem prze­fil­tro­wa­nym przez naszą wła­sną per­cep­cję (podo­bień­stwo postrzegane). 

Co cie­ka­we, bada­nia Jerry M.Burgera, pro­fe­so­ra z Uniwersytetu Santa Clara wska­zu­ją, że „efekt podo­bień­stwa” nie wystę­pu­je tyl­ko wte­dy, gdy owe podo­bień­stwa są obiek­tyw­nie istot­ne. Przeprowadzone eks­pe­ry­men­ty poka­za­ły, że samo to, że inna oso­ba ma iden­tycz­ne imię czy taką samą datę uro­dze­nia wystar­cza nam do spo­strze­ga­nia jej jako bar­dziej atrak­cyj­nej inter­per­so­nal­nie. Jednakże, wraz ze wzro­stem istot­no­ści „podob­nych” cech wzra­sta rów­nież poziom odczu­wa­nej sympatii. 

Badania nad tym, co spra­wia, że budzi się w nas sym­pa­tia do innych, zda­ją sie w prze­wa­ża­ją­cej mie­rze wska­zy­wać na wagę podo­bień­stwa cech. Warto jed­nak wspo­mnieć, że w tej dys­ku­sji poja­wia­ją się rów­nież inne gło­sy mówią­ce m.in.o tym, że oso­by skraj­nie do nas podob­ne odbie­ra­ją nam poczu­cie wła­snej „wyjąt­ko­wo­ści”, a więc jako ide­al­ni part­ne­rzy rela­cji jawią nam się tak napraw­dę ci, któ­rzy nie są ani skraj­nie do nas podob­ni, ani skraj­nie odmien­ni. Kolejną waż­ną kwe­stią jest to, że wyni­ki uzy­ski­wa­ne w eks­pe­ry­men­tach i bada­niach są pew­nym uogól­nie­niem, a każ­da rela­cja wyglą­da ina­czej i skła­da się na nią wie­le róż­nych czynników. 

W naszym Centrum Psychoterapii i Seksuologii Empatia tera­pią par zaj­mu­je się m.in. dr Mariusz Gajewski, a tak­że mgr Karolina Kwiatkowska oraz mgr Marcin Grabowski.

Higiena snu – 4 najważniejsze zasady

Higienę snu osią­gnąć moż­na poprzez prak­ty­ki poma­ga­ją­ce lepiej się wysy­piać. Udowodniono, że wpro­wa­dze­nie w życie zasad zdro­we­go snu może też pomóc w zmi­ni­ma­li­zo­wa­niu obja­wów stre­su, lęku czy depre­sji. Zaburzenia snu są poważ­nym pro­ble­mem czę­ści spo­łe­czeń­stwa i wyma­ga­ją pro­fe­sjo­nal­ne­go lecze­nia, naj­le­piej u leka­rza psy­chia­try. Jeśli jed­nak pro­ble­my ze snem nie są jesz­cze uciąż­li­we, ale ich znie­sie­nie mogło­by popra­wić jakość życia – war­to zapo­znać się ze wska­zów­ka­mi mogą­cy­mi popra­wić jakość snu. Wszystkie prak­ty­ki opi­sa­ne w tek­ście są czymś, na co masz bez­po­śred­ni wypływ! 

1. Ustalenie sta­łych godzin budze­nia się i zasypiania. 

Nasz orga­nizm ma wła­sną “pamięć” – przy­zwy­cza­ja się do dane­go try­bu życia, co pozwa­la mu na regu­la­cję czyn­no­ści zwią­za­nych z pobu­dze­niem i spo­czyn­kiem. Wiedzą intu­icyj­ną zda­je się to, że dzie­ci potrze­bu­ją sta­ło­ści w usta­la­niu z dnia na dzień pór zasy­pia­nia i budze­nia się. Mimo, że doj­rza­ły orga­nizm ma inne potrze­by i nie roz­wi­ja się już tak szyb­ko i inten­syw­nie – tak samo czer­pie korzy­ści ze sta­ło­ści ryt­mu dobo­we­go. W mia­rę moż­li­wo­ści naj­le­piej jest usta­lić porę budze­nia się i zasy­pia­nia na cały tydzień, włą­cza­jąc w to weekendy. 

2. Ograniczenie spo­ży­wa­nia jedze­nia oraz przyj­mo­wa­nia innych sub­stan­cji przed snem. 

Lekka kola­cja oraz zaprze­sta­nie jedze­nia na 2 godzi­ny przed kła­dze­niem się do łóż­ka sprzy­ja zdro­we­mu sno­wi. Warto jed­nak pamię­tać też o uni­ka­niu przyj­mo­wa­nia innych sub­stan­cji. Alkohol zabu­rza fazy snu – może powo­do­wać spły­ce­nie snu i wybu­dza­nie się w trak­cie cyklu. Mimo, iż nie­któ­rzy uwa­ża­ją alko­hol za reme­dium na pro­ble­my ze snem, jest to błęd­ne prze­ko­na­nie. Alkohol może pomoc z samym zaśnię­ciem, lecz zakłó­ca kolej­ne fazy snu i spra­wia, że budzi­my się mniej wypo­czę­ci. Warto rów­nież zadbać o odpo­wied­nie nawod­nie­nie w cią­gu dnia oraz ogra­ni­czyć pale­nie tyto­niu przed snem. 

3. Aktywność fizyczna. 

Warto usta­lić codzien­ną aktyw­ność fizycz­ną i prze­zna­czyć na nią co naj­mniej 30 minut. Może to być szyb­ki spa­cer lub inna for­ma aktyw­no­ści. Sport upra­wia­ny na świe­żym powie­trzu, w świe­tle dzien­nym może bar­dziej przy­czy­nić się do polep­sze­nia jako­ści snu. Dobrze jest rów­nież zapo­bie­gać skur­czom mię­śni poprzez codzien­ne, przy­naj­mniej kil­ku czy kil­ku­na­sto­mi­nu­to­we roz­cią­ga­nie. Intensywną aktyw­ność fizycz­ną powin­no się zakoń­czyć na oko­ło 2 godzi­ny przed zaśnięciem.

4. Sprzyjające środowisko 

Pamiętaj o zadba­niu o wła­sny kom­fort. Podstawy kom­for­tu, o któ­rych czę­sto zapo­mi­na­my to m.in. odpo­wied­nia tem­pe­ra­tu­ra pomiesz­cze­nia. Nie powin­na być za wyso­ka – mówi się o opty­mal­no­ści 15.5°C do 19.5°C. Trzeba pod­kre­ślić, że jest to inna tem­pe­ra­tu­ra niż ta uzna­na za opty­mal­ną do pra­cy czy relak­su. Warto więc zadbać o obni­że­nie tem­pe­ra­tu­ry przez otwar­cie okna bądź prze­wie­trze­nie pomiesz­cze­nia. Unikaj inten­syw­ne­go świa­tła przy zasy­pa­niu, a ostat­ni kon­takt z nie­bie­skim świa­tłem kom­pu­te­rów powi­nien być co naj­mniej kil­ka godzin przed kła­dze­niem się do łóż­ka. Dla więk­sze­go kom­for­tu moż­na też zain­we­sto­wać w dobry mate­rac, zasło­ny zaciem­nia­ją­ce czy koł­drę obcią­że­nio­wą. Zarezerwuj łóż­ko wyłącz­nie dla sek­su, odpo­czyn­ku i snu. Praca oraz inne aktyw­no­ści (jak np. oglą­da­nie tele­wi­zji) powin­ny być wyko­ny­wa­ne w innej przestrzeni. 

Jeśli higie­na snu nie wystar­cza w radze­niu sobie z pro­ble­ma­mi ze snem – skon­tak­tuj się ze spe­cja­li­stą psy­chia­trą. W naszym Centrum Psychoterapii i Seksuologii Empatia przyj­mu­ją psy­chia­trzy lek.med. Kamil Gorczyca – psy­chia­tra doro­słych oraz dr n.med. Lech Popiołek – psy­chia­tra dziecięcy.

Parentyfikacja i jej konsekwencje – Gdy to dziecko troszczy się o rodzica 

Parentyfikacja to pro­ces, jakie­mu pod­da­wa­ne są dzie­ci, któ­rych rodzi­ce narzu­ca­ją im rolę doro­słe­go. W rodzi­nie, w któ­rej poja­wia się paren­ty­fi­ka­cja role są “odwró­co­ne”, a dziec­ko podej­mu­je zada­nia prze­kra­cza­ją­ce jego moż­li­wo­ści zarów­no fizycz­ne jak i emo­cjo­nal­ne. Parentyfikowane przez swo­ich rodzi­ców dzie­ci zmu­sza­ne są do mar­gi­na­li­zo­wa­nia wła­snych potrzeb bez­pie­czeń­stwa i wspar­cia, co może mieć poważ­ne kon­se­kwen­cje dla ich roz­wo­ju spo­łecz­ne­go jak i emo­cjo­nal­ne­go, skut­ku­jąc mię­dzy inny­mi zabu­rze­nia­mi oso­bo­wo­ści i nastroju. 

Parentyfikacja, czy­li zamia­na ról w rodzi­nie może mieć dwie posta­cie. Pierwsza z nich to paren­ty­fi­ka­cja instru­men­tal­na, doty­czą­ca sytu­acji, w któ­rych dziec­ko trosz­czy się o mate­rial­ny byt oraz “prze­trwa­nie” rodzi­ny. Oznacza to, że dziec­ko przej­mu­je obo­wiąz­ki doro­słych takie jak zara­bia­nie pie­nię­dzy, goto­wa­nie, sprzą­ta­nie, robie­nie zaku­pów, opie­ko­wa­nie się rodzeń­stwem, oso­ba­mi nie­peł­no­spraw­ny­mi fizycz­nie czy cho­ry­mi psy­chicz­nie. Jak zauwa­ża prof. dr hab. Katarzyna Schier – autor­ka mono­gra­fii nauko­wej Dorosłe dzie­ci. Psychologiczna pro­ble­ma­ty­ka odwró­ce­nia ról w rodzi­nie. – paren­ty­fi­ka­cja instru­men­tal­na idzie w parze z roz­wo­jem zja­wisk spo­łecz­no-kul­tu­ro­wych, z popu­lar­ny­mi obec­nie wzor­ca­mi taki­mi jak emi­gra­cja w celach mate­rial­nych czy samot­ne rodzi­ciel­stwo. Z tym ostat­nim może kore­lo­wać przej­mo­wa­nie wie­lu obo­wiąz­ków domo­wych przez dziec­ko, a z sytu­acją emi­gra­cji może wią­zać się sta­wia­nie dziec­ka w roli prze­wod­ni­ka czy tłu­ma­cza. Takie oko­licz­no­ści skut­ku­ją czę­sto nad­mier­nym obcią­że­niem psy­chicz­nym i nad­mier­ną odpo­wie­dzial­no­ścią, co okre­ślić moż­na “paren­ty­fi­ka­cją emo­cjo­nal­ną”. Prof. dr hab. Katarzyna Schier w swo­im arty­ku­le poda­je przy­kład dziec­ka, któ­re obsa­dzo­ne przez rodzi­ców jako “prze­wod­nik” w obcym kra­ju może sta­nąć przed wyzwa­nia­mi nie­ade­kwat­ny­mi do wie­ku taki­mi jak np. zała­twia­nie spraw w róż­ne­go rodza­ju urzę­dach, uma­wia­nie wizyt lekar­skich, bra­nie udzia­łu w roz­mo­wach na temat sytu­acji mate­rial­nej czy zdro­wot­nej rodzi­ny. Oczywiście, nie zawsze podob­ne sytu­acje wią­żą się z zagro­że­niem psy­chicz­nym dziec­ka. Niebezpieczeństwo poja­wia się, gdy rola doro­słe­go narzu­co­na dziec­ku jest nie­zmien­na w cza­sie, a tak­że, gdy dziec­ko jest “roz­li­cza­ne” z przy­pi­sa­nych mu obo­wiąz­ków. Kluczowa jest kwe­stia bycia doce­nia­nym za wło­żo­ny wysi­łek, czę­sto­kroć nie­pro­por­cjo­nal­ny do wie­ku. W sytu­acjach pato­lo­gicz­nych potrze­by dziec­ka są igno­ro­wa­ne, a samo dziec­ko nie jest doce­nia­ne za pra­cę zwią­za­ną z pomo­cą rodzi­nie, ale tak­że za wła­sne osią­gnię­cia roz­wo­jo­we nie­zwią­za­ne z potrze­ba­mi rodzi­ców czy innych człon­ków rodzi­ny. Dlatego też prof. dr hab. Katarzyna Schier nazy­wa w swo­jej książ­ce dzie­ci paren­ty­fi­ko­wa­ne “nie­wi­dzial­ny­mi”.

Parentyfikacja emo­cjo­nal­na doty­ka czę­sto dzie­ci, któ­re opie­ku­ją się rodzi­cem cier­pią­cym na depre­sję, a tak­że te dzie­ci, od któ­rych rodzi­ce ocze­ku­ją pocie­sze­nia, wspar­cia, pomo­cy w pro­ble­mach mał­żeń­skich czy uczu­cio­wych. Innym przy­pad­kiem paren­ty­fi­ka­cji emo­cjo­nal­nej jest przy­pi­sa­nie dziec­ku roli “ado­ra­to­ra”, czy­li oso­by, któ­ra ma za zada­nie podzi­wiać zacho­wa­nia czy wygląd rodzi­ca, przy­kla­ski­wać i potwier­dzać rację, a w skraj­nych przy­pad­kach zastę­po­wać emo­cjo­nal­nie part­ne­ra roman­tycz­ne­go. Zwiększone ryzy­ko poja­wie­nia się paren­ty­fi­ka­cji emo­cjo­nal­nej wystę­pu­je w rodzi­nach, w któ­rych ist­nie­je pro­blem z uza­leż­nie­nia­mi od nar­ko­ty­ków czy alko­ho­lu, w rodzi­nach roz­bi­tych, ubo­gich, w rodzi­nach imi­gran­tów. Statystycznie czę­ściej paren­ty­fi­ka­cja doty­ka dziew­czyn­ki, czę­sto naj­star­sze w rodzeń­stwie. Ofiarą paren­ty­fi­ka­cji sta­je się nie­rzad­ko dziec­ko naj­wraż­liw­sze spo­śród rodzeń­stwa, naj­bar­dziej trosz­czą­ce się o potrze­by innych. 

Konsekwencje paren­ty­fi­ka­cji mogą poja­wić się natych­mia­sto­wo lub ujaw­nić się wyraź­nie w trak­cie dora­sta­nia czy w życiu doro­słym. Badania potwier­dza­ją, że nale­żą do nich mię­dzy inny­mi pro­ble­my emo­cjo­nal­ne – skłon­ność do depre­sji, poczu­cie osa­mot­nie­nia, skłon­ność do izo­la­cji, brak zaufa­nia, a tak­że lęki w kon­tak­tach spo­łecz­nych, domi­nu­ją­ce poczu­cie wsty­du i winy, a tak­że fobia spo­łecz­na i ago­ra­fo­bia. Parentyfikacja zwięk­sza też ryzy­ko roz­wo­ju zabu­rzeń oso­bo­wo­ści oraz zabu­rzeń psy­cho­so­ma­tycz­nych, będą­cych skut­kiem m.in. dłu­go­trwa­łe­go stre­su doświad­cza­ne­go przez organizm.

Jeśli zauwa­żasz sygna­ły, któ­re mogą suge­ro­wać, że dziec­ko jest ofia­rą paren­ty­fi­ka­cji war­to skon­sul­to­wać się z psy­cho­lo­giem lub psy­cho­te­ra­peu­tą dzie­cię­cym. W Centrum Psychoterapii i Seksuologii Empatia tym tema­tem zaj­mu­je się mię­dzy inny­mi mgr Marcelina Cieszewska, mgr Dorota Sarna, mgr Agnieszka Gadecka-Tomasik.

Jak pandemia COVID-19 wpłynęła na zdrowie psychiczne Polaków?

Pandemia wywo­ła­na przez koro­na­wi­ru­sa SARS-CoV‑2 wybu­chła w roku 2019 w mie­ście Wuhan w Chinach, a w roku 2020 w mar­cu zano­to­wa­no już pierw­sze zacho­ro­wa­nia w Polsce. Następstwa spo­łecz­ne, eko­no­micz­ne i gospo­dar­cze pan­de­mii wywo­ła­ły ogól­no­świa­to­wy kry­zys. Recesja gospo­dar­cza, szko­dli­wy wpływ sytu­acji pan­de­micz­nej na tury­sty­kę, kul­tu­rę, ochro­nę zdro­wia czy prze­stęp­czość nie wyczer­pu­ją jed­nak listy kon­se­kwen­cji pan­de­mii COVID-19. Po dwóch latach pan­de­mii publi­ko­wa­nych jest coraz wię­cej wyni­ków rze­tel­nych badań doty­czą­cych wpły­wu ogól­no­świa­to­wej sytu­acji na stan psy­chicz­ny popu­la­cji, któ­ra czę­sto­kroć musia­ła zmie­rzyć się z zupeł­ną zmia­ną dotych­cza­so­we­go życia. Dla wie­lu zmia­na ta zwią­za­na była z lękiem o zdro­wie wła­sne oraz innych człon­ków rodzi­ny, z izo­la­cją czy utra­tą sta­bil­no­ści mate­rial­nej. Pogorszenie zdro­wia psy­chicz­ne­go w wyni­ku pan­de­mii dotknę­ło wię­cej osób niż sam wirus SARS CoV‑2. Ponadto, kon­se­kwen­cje dla zdro­wia psy­chicz­ne­go epi­de­mii mogą trwać znacz­nie dłu­żej niż ona sama. 

Wnioski z badań nad popu­la­cją pol­ską dowo­dzą m.in., że w cza­sie pan­de­mii COVID-19: 

● Polacy w wie­ku młod­szym niż 45 lat doświad­cza­li wię­cej obja­wów lęku uogól­nio­ne­go i depre­sji niż oso­by star­sze (Gambin i in., 2021) 

● Polacy nie posia­da­ją­cy sta­bil­no­ści mate­rial­nej i cią­gło­ści wyna­gro­dze­nia oraz oso­by, któ­re stra­ci­ły pra­cę w wyni­ku pan­de­mii doświad­cza­li wię­cej obja­wów lęku uogól­nio­ne­go i depre­sji (Gambin i in., 2021) 

● Polaków, któ­rzy doświad­czy­li kwa­ran­tan­ny bądź izo­la­cji domo­wej cha­rak­te­ry­zo­wa­ło więk­sze nasi­le­nie obja­wów depre­sji (Gambin i in., 2021) 

● wię­cej obja­wów lęko­wych doświad­cza­ły kobie­ty niż męż­czyź­ni, oso­by posia­da­ją­ce dzie­ci niż oso­by bez­dziet­ne, a tak­że oso­by cho­ru­ją­ce prze­wle­kle na cho­ro­by fizycz­ne (Malesza, Kaczmarek, 2021) 

● wię­cej obja­wów lęko­wych doświad­czy­ły tak­że oso­by przyj­mu­ją­ce wię­cej infor­ma­cji na temat pan­de­mii z róż­nych źró­deł, a tak­że oso­by, któ­re nie utrzy­my­wa­ły prze­ko­na­nia, iż wła­snym zacho­wa­niem mogą wpły­nąć na praw­do­po­do­bień­stwo bycia zain­fe­ko­wa­nym (Malesza, Kaczmarek, 2021) 

● 1/3 mło­dzie­ży w wie­ku 13–17 lat oce­ni­ła swo­je zado­wo­le­nie z życia jako niskie oraz przy­zna­ła, że ich stan psy­chicz­ny się pogor­szył (złe samo­po­czu­cie rapor­to­wa­ły czę­ściej dziew­czy­ny) (Pyżalski, 2021) 

● wśród uczniów naj­wię­cej obja­wów depre­syj­nych doświad­cza­li ucznio­wie lice­ów (Gambin i

in., 2021) 

● oko­ło 11% nasto­lat­ków rapor­to­wa­ło prze­moc domo­wą (głów­nie psy­chicz­ną) i doty­czy­ło to czę­ściej mło­dzie­ży zamiesz­ku­ją­cej tere­ny wiej­skie (Gambin i in., 2021) 

wzrost spo­ży­wa­nia alko­ho­lu został zare­je­stro­wa­ny wśród osób star­szych, któ­re przed pan­de­mią były już czyn­ne zawo­do­wo i był więk­szy niż w młod­szej gru­pie osób stu­diu­ją­cych, co moż­na wią­zać z fak­tem, iż oso­by mło­de czę­ściej spo­ży­wa­ją alko­hol w sytu­acjach spo­tkań towa­rzy­skich, któ­re to w cza­sie pan­de­mii były ogra­ni­czo­ne (Bartoszek, Walkowiak, Bartoszek, Kardas, 2020) 

● nie zaob­ser­wo­wa­no róż­ni­cy w kon­sump­cji alko­ho­lu pomię­dzy kobie­ta­mi a męż­czy­zna­mi (Bartoszek, Walkowiak, Bartoszek, Kardas, 2020) 

● oso­by miesz­ka­ją­ce samot­nie doświad­czy­ły wzro­stu poczu­cia samot­no­ści i zmę­cze­nia życiem 

● dowie­dzio­no rów­nież pogor­sze­nia rela­cji inter­per­so­nal­nych u Polaków; szcze­gól­nie duże pogor­sze­nie funk­cjo­no­wa­nia doty­czy­ło osób, któ­re przed pan­de­mią oce­nia­ły swo­ją satys­fak­cję z życia i nastrój bar­dzo wyso­ko (Gawrych, Cichoń, Kiejna, 2021) 

● ogól­nie oko­ło 60% bada­nych w 2021 Polaków dekla­ro­wa­ło wystę­po­wa­nie obja­wów zabu­rzeń psy­chicz­nych w natę­że­niu prze­kra­cza­ją­cym nor­my dla popu­la­cji ( Babicki, Szewczykowska, Malsalerz-Migas, 2021) 

Jeśli nie­po­ko­ją Cię Twoje reak­cje emo­cjo­nal­ne bądź roz­po­zna­jesz w sobie symp­to­my zabu­rzeń lęko­wych czy depre­syj­nych – skon­sul­tuj się z psy­chia­trą, a w następ­nej kolej­no­ści z psy­cho­te­ra­peu­tą. W naszym Centrum Psychoterapii i Seksuologii Empatia przyj­mu­ją psy­chia­trzy lek.med. Kamil Gorczyca oraz dr n.med. Lech Popiołek, a tak­że tera­peu­ci – m.in. mgr Justyna Ziarkowska, mgr Natalia Czapnik-Kostanek.

Czy medytacja ma wpływ na mózg i samopoczucie? -
mózg buddyjskiego mnicha pod lupą naukowców

Richard Davidson – ame­ry­kań­ski psy­cho­log, psy­chia­tra i nauko­wiec, autor słyn­nej książ­ki Życie emo­cjo­nal­ne mózgu – best­sel­le­ra The New York Times, zasły­nął w świe­cie nauki bada­nia­mi struk­tu­ry i aktyw­no­ści mózgu w kon­tek­ście emo­cji oraz zabu­rzeń afek­tyw­nych takich jak depre­sja. Prywatnie zafa­scy­no­wa­ny był tema­tem medy­ta­cji, któ­rą prak­ty­ko­wał dzie­siąt­ki lat. Prace nauko­we Davidsona przy­ku­ły uwa­gę Dalajlamy, pry­wat­nie przy­ja­cie­la Davidsona, któ­ry posta­wił przed bada­czem wyzwa­nie, zachę­ca­jąc go do sku­pie­nia się w swo­jej pra­cy nauko­wej dla odmia­ny na pozy­tyw­nych emo­cjach doświad­cza­nych na przy­kład przez mni­chów w trak­cie medy­ta­cji. Dalajlama zapro­sił Davidsona do Dharamsali w Indiach i prze­ko­nał ośmiu swo­ich przy­ja­ciół – doświad­czo­nych w medy­ta­cji mni­chów do wzię­cia udzia­łu w labo­ra­to­ryj­nych bada­niach Davidsona. Od roku 2000 roz­po­czę­to bada­nia zakro­jo­ne na sze­ro­ką ska­lę. Zbadano mózgi mistrzów medy­ta­cji zarów­no świec­kich jak i mni­chów, mózgi osób zaczy­na­ją­cych medy­to­wać oraz tych, któ­rzy nigdy nie medy­to­wa­li. Projekt trwał nie­mal 15 lat, a bada­nia kli­nicz­ne prze­pro­wa­dza­ne były głów­nie w Center for Investigating Healthy Minds w University of Wisconsin-Madison. Wyniki badań wstrzą­snę­ły zarów­no śro­do­wi­skiem nauko­wym jak i opi­nią publiczną. 

Neuroobrazowanie wyka­za­ło, że mózgi osób medy­tu­ją­cych znacz­nie róż­nią się od innych. Wykazano zwią­zek pomię­dzy doświad­cze­niem w prak­ty­ce medy­ta­cji a zdol­no­ścią do utrzy­my­wa­nia bar­dzo wyso­kiej aktyw­no­ści mózgu przez dłuż­szy czas. Mimo to, u wszyst­kich osób medy­tu­ją­cych, nawet tych począt­ku­ją­cych (po 8‑tygodniowym kur­sie) zaob­ser­wo­wa­no znacz­ny wzrost aktyw­no­ści fal gam­ma. Podwyższona aktyw­ność tych fal pro­wa­dzi do akty­wa­cji przed­niej, lewej czę­ści mózgu, któ­ra zwią­za­na jest z odczu­ciem szczę­ścia oraz popra­wą nastro­ju. Ponadto, mózgi zarów­no osób doświad­czo­nych w medy­ta­cji jak i nowi­cju­szów w porów­na­niu do osób nie­prak­ty­ku­ją­cych cha­rak­te­ry­zo­wa­ły się zmia­na­mi w aktyw­no­ści obsza­rów lim­bicz­nych, czy­li obsza­rów mózgu odpo­wie­dzial­nych za emo­cje. Zauważono znacz­nie mniej­szą aktyw­ność cia­ła mig­da­ło­wa­te­go – struk­tu­ry odgry­wa­ją­cej głów­ną rolę w reak­cjach lęko­wych oraz zwięk­sze­nie aktyw­no­ści obsza­rów takich jak przy­środ­ko­wa kora oczo­do­ło­wo-czo­ło­wa czy pole brzusz­ne nakryw­ki (obsza­ry mają­ce zwią­zek z poczu­ciem przy­na­leż­no­ści, odczu­ciem miłości). 

Czym jest medytacja i jak zacząć medytować? 

Zaczynając prak­ty­ko­wa­nie medy­ta­cji, war­to zapo­znać się ze spraw­dzo­ny­mi, pro­fe­sjo­nal­ny­mi pro­gra­ma­mi medy­ta­cji. Jednym z nich jest pro­gram MBSR Johna Kabat Zinna. 

John Kabat Zinn opra­co­wał pro­gram MBSR (Mindfulness-Based Stress Reduction), czy­li pro­gram medycz­ny “Redukcja Stresu Oparta na Uważności”. Efektywność pro­gra­mu zosta­ła potwier­dzo­na bada­nia­mi kli­nicz­ny­mi. Metoda ta dedy­ko­wa­na jest dla osób doświad­cza­ją­cych cier­pie­nia psy­chicz­ne­go (zwią­za­ne­go mię­dzy inny­mi ze sta­na­mi depre­syj­ny­mi, lęko­wy­mi, bez­sen­no­ścią, stre­sem czy napa­da­mi pani­ki), a tak­że dla osób cier­pią­cych na cho­ro­by fizycz­ne takie jak np.choroby skó­ry, bóle gło­wy czy inne dole­gli­wo­ści mają­ce pod­ło­że psy­chicz­ne. Potwierdzono rów­nież sku­tecz­ność pro­gra­mu w radze­niu sobie z chro­nicz­nym bólem oraz cho­ro­ba­mi przewlekłymi. 

Program MBSR opie­ra się na prak­ty­ce medy­ta­cji uważ­no­ści (mind­ful­l­ness). John Kabat Zinn defi­niu­je mind­ful­l­ness jako uważ­ność czy świa­do­mość, któ­ra wyła­nia się dzię­ki zwra­ca­niu uwa­gi na dany moment w spo­sób celo­wy i nie­osą­dza­ją­cy a tak­że jako utrzy­my­wa­nie świa­do­mo­ści myśli, uczuć, wra­żeń cie­le­snych i oto­cze­nia z chwi­li na chwi­lę w łagod­ny i akcep­tu­ją­cy spo­sób. Medytacja mind­ful­l­ness wywo­dzi się z reli­gii i filo­zo­fii bud­dyj­skiej, lecz obec­nie funk­cjo­nu­je jako prak­ty­ka świec­ka i dedy­ko­wa­na jest dla osób o dowol­nych prze­ko­na­niach czy wie­rze­niach. Medytacja nie jest for­mą rytu­ału reli­gij­ne­go, nie jest też relak­sa­cją. To pew­ne­go rodza­ju tre­ning świa­do­mo­ści czy też tech­ni­ka “obco­wa­nia z rze­czy­wi­sto­ścią” w spo­sób bez­po­śred­ni, uważ­ny, nie­osą­dza­ją­cy. Kurs MBSR trwa 8 tygo­dni i naucza­ny jest w pla­ców­kach medycz­nych, oświa­to­wych, w wię­zie­niach, a tak­że ośrod­kach pra­cy ze wzglę­du na potwier­dzo­ną nauko­wo skuteczność. 

Jeśli nie­po­ko­ją Cię Twoje reak­cje emo­cjo­nal­ne bądź bory­kasz się nasi­lo­nym lękiem, smut­kiem czy nad­mier­nym stre­sem – w pierw­szej kolej­no­ści skon­sul­tuj się z pro­fe­sjo­na­li­stą. W naszym Centrum Psychoterapii i Seksuologii Empatia spe­cja­li­sta­mi w tej dzie­dzi­nie są: psy­chia­tra lek.med. Kamil Gorczyca oraz psy­cho­te­ra­peu­ci – mię­dzy inny­mi mgr Natalia Czapnik-Kostanek, mgr Justyna Kaźmierczak.

Kiedy zapisać się do seksuologa i jak wygląda pierwsza wizyta?

Na począt­ku war­to zwró­cić uwa­gę na fakt, że sek­su­olo­giem może być lekarz medy­cy­ny lub psycholog/psychoterapeuta. Trudności doświad­cza­ne przez pacjen­ta powin­ny deter­mi­no­wać jego wybór spe­cja­li­sty. Do sek­su­olo­ga-leka­rza war­to zgło­sić się, gdy doświad­cza­my pro­ble­mów sek­su­al­nych o podło­żu fizjo­lo­gicz­nym, inny­mi sło­wy – pro­ble­mów ze zdro­wiem fizycz­nym. Do tej kate­go­rii zali­czyć moż­na infek­cje intym­ne, powi­kła­nia poope­ra­cyj­ne, nie­pra­wi­dło­wą budo­wę ana­to­micz­ną orga­nów płcio­wych, cho­ro­by krą­że­nia, zabu­rze­nia neu­ro­lo­gicz­ne czy hor­mo­nal­ne. Lekarz-sek­su­olog może skie­ro­wać na bada­nia dia­gno­stycz­ne (np. na bada­nia hor­mo­nal­ne), może też skie­ro­wać do inne­go spe­cja­li­sty-leka­rza, a tak­że roz­po­cząć far­ma­ko­te­ra­pię. Wiele pro­ble­mów sek­su­al­nych takich jak zabu­rze­nia erek­cji (np. erek­cja nie­peł­na), zabu­rze­nia pod­nie­ce­nia (np. suchość pochwy), zabu­rze­nia popę­du sek­su­al­ne­go czy ból pod­czas sto­sun­ku mogą mieć pod­ło­że bio­lo­gicz­ne. Częstokroć te i inne pro­ble­my sek­su­al­ne nie wyni­ka­ją jed­nak z dys­funk­cji cia­ła, a ich źró­dło kry­je się w psy­chi­ce – w nega­tyw­nych emo­cjach prze­ży­wa­nych wzglę­dem part­ne­ra, rela­cji part­ner­skiej lub wzglę­dem same­go sto­sun­ku, a tak­że w utrwa­lo­nych na prze­strze­ni lat nawy­kach i przy­wią­za­niach czy też w rela­cji z wła­snym cia­łem. Zdarza się też, że pro­ble­my wyni­ka­ją ze stre­su, któ­ry z kolei może być skut­kiem nie­peł­nej czy znie­kształ­co­nej ste­reo­ty­pa­mi wie­dzy na temat “norm” sek­su­al­no­ści. W tym przy­pad­ku korzyst­niej­sze może być uda­nie się do psy­cho­lo­ga-sek­su­olo­ga. Ten spe­cja­li­sta jest też wykwa­li­fi­ko­wa­ny w pomo­cy oso­bom bory­ka­ją­cym się z wąt­pli­wo­ścia­mi doty­czą­cy­mi orien­ta­cji sek­su­al­nej czy toż­sa­mo­ści płcio­wej, a tak­że oso­bom, któ­re oba­wia­ją się pierw­sze­go sto­sun­ku czy też mają poczu­cie, że ich pro­ble­my z sek­sem czy sek­su­al­no­ścią mają pod­ło­że mie­sza­ne (zarów­no fizjo­lo­gicz­ne jak i psy­chicz­ne). Psychologseksuolog czę­sto jest w sta­nie roz­po­znać, z cze­go wyni­ka­ją trud­no­ści i może zale­cić dodat­ko­wą dia­gno­sty­kę u leka­rza medy­cy­ny. Psycholog-sek­su­olog nie wyko­nu­je bada­nia cia­ła czy narzą­dów płcio­wych, a wizy­ty pole­ga­ją w głów­nej mie­rze na roz­mo­wie – dia­gno­sty­ce, psy­cho­edu­ka­cji, a w nie­któ­rych przy­pad­kach na dłuż­szej terapii.

Jak wygląda pierwsza wizyta u seksuologa-psychologa?

Na pierw­szej wizy­cie sek­su­olog-psy­cho­log będzie sta­rał się zebrać jak naj­ob­szer­niej­szy wywiad. Oznacza to, że praw­do­po­dob­nie popro­si o szcze­gó­ło­wy opis obja­wów, pro­ble­mów zwią­za­nych z sek­su­al­no­ścią czy o opis wąt­pli­wo­ści w tym obsza­rze. Pytania mogą doty­czyć rów­nież zdro­wia fizycz­ne­go, aby usta­lić pod­ło­że trud­no­ści. Seksuolog nie­bę­dą­cy leka­rzem medy­cy­ny nie będzie prze­pro­wa­dzał bada­nia cia­ła, może jed­nak prze­pro­wa­dzić bada­nie psy­cho­lo­gicz­ne wyko­rzy­stu­jąc np. testy psy­cho­lo­gicz­ne bądź inne narzę­dzia. Istnieje moż­li­wość, że poja­wią się tak­że pyta­nia o:

● ini­cja­cję sek­su­al­ną (pierw­szy stosunek)

● czę­stość sto­sun­ków płcio­wych oraz masturbacji

● fan­ta­zje seksualne

● doświad­cze­nia seksualne

● doświad­cze­nia w rela­cjach intym­nych (part­ner­skich)

● prze­ko­na­nia doty­czą­ce seksu

● orien­ta­cję seksualną

● poczu­cie toż­sa­mo­ści płciowej

Warto pamię­tać, że sek­su­olog – psycholog/psychoterapeuta jest spe­cja­li­stą w dzie­dzi­nie kon­tak­tu inter­per­so­nal­ne­go, a jego zada­niem jest two­rze­nie atmos­fe­ry otwar­to­ści i bez­pie­czeń­stwa, dla­te­go też nie nale­ży oba­wiać się roz­mo­wy na intym­ne tematy.

Jeśli odczu­wasz cier­pie­nie w związ­ku z pro­ble­ma­mi sek­su­al­ny­mi, bory­kasz się z wąt­pli­wo­ścia­mi w tym obsza­rze bądź z obni­żo­ną satys­fak­cją sek­su­al­ną – skon­sul­tuj się z sek­su­olo­giem. W naszym Centrum Psychoterapii i Seksuologii Empatia doświad­czo­ny zespół spe­cja­li­stów pro­wa­dzi kon­sul­ta­cje sek­su­olo­gicz­ne, dia­gno­sty­kę, kon­sul­ta­cje lekar­skie, far­ma­ko­te­ra­pię, tera­pię sek­su­olo­gicz­ną, oraz cało­ścio­wą psy­cho­te­ra­pię obej­mu­ją­cą aspek­ty sek­su­olo­gicz­ne i psy­cho­lo­gicz­ne. Specjalistą leka­rzem medy­cy­ny oraz sek­su­olo­giem jest w naszym Centrum lek.med. Kamil Gorczyca. Seksuolodzy–psychoterapeuci w naszym Centrum to m.in. mgr Magdalena Krzak, mgr Dorota Baran, mgr Kamila Mikołajewska, mgr Dorota Otwinowska.

Czy cechy osobowości mogą wywołać w nas choroby fizyczne?

Nie jest łatwo pre­cy­zyj­nie okre­ślić, czym jest oso­bo­wość. Wielu psy­cho­lo­gów gło­wi­ło się nad defi­ni­cją, dla­te­go też ist­nie­je ponad pięć­dzie­siąt kon­cep­cji “oso­bo­wo­ści”. Niektórzy bada­cze poku­si­li się o wyra­fi­no­wa­ne i nie­co zawi­łe okre­śle­nia tego ter­mi­nu, któ­re brzmią na przy­kład tak: oso­bo­wość jest to dyna­micz­na orga­ni­za­cja wnę­trza jed­nost­ki, obej­mu­ją­ca te ukła­dy psy­cho­fi­zycz­ne, któ­re decy­du­ją o spe­cy­ficz­nych dla niej spo­so­bach przy­sto­so­wa­nia do śro­do­wi­ska. (Allport). Lubiący wywo­ły­wać kon­tro­wer­sje ame­ry­kań­ski psy­cho­log pocho­dze­nia wło­skie­go Philip George Zimbardo defi­niu­je oso­bo­wość zgo­ła odmien­nie jako po pro­stu wła­ści­wo­ści, któ­re czy­nią nas tymi, któ­ry­mi jeste­śmy. Mimo, że kon­cep­cja “oso­bo­wo­ści” jest tyl­ko pew­ną ideą (i to róż­nie ujmo­wa­ną), nie moż­na nie zgo­dzić się z tym, że poszcze­gól­ne oso­by cechu­je pewien spo­sób myśle­nia, odczu­wa­nia i dzia­ła­nia, a co naj­waż­niej­sze, że nasze zacho­wa­nia cha­rak­te­ry­zu­ją się pew­na kon­se­kwen­cja i powta­rzal­no­ścią. Zdarza się, że reak­cja bli­skiej oso­by nas zaska­ku­je, ale zwy­kle jeste­śmy w sta­nie prze­wi­dzieć czy na daną sytu­acje zare­agu­je ogni­stą wście­kło­ścią, kon­tro­lo­wa­ną zło­ścią, zamknię­ciem się w sobie, smut­kiem i pła­czem czy też może obo­jęt­no­ścią lub roz­ba­wie­niem. Potrafimy to prze­wi­dzieć wła­śnie dla­te­go, że cechy oso­bo­wo­ści są względ­nie sta­łe i cha­rak­te­ry­stycz­ne dla jednostki.

Badaczy od wie­lu dekad inte­re­so­wa­ło powią­za­nie pomię­dzy cecha­mi oso­bo­wo­ści a zacho­ro­wal­no­ścią na cho­ro­by fizycz­ne. Związek ten może wyda­wać się nie­co odle­gły czy nawet absur­dal­ny. Jeśli przyj­rzeć się jed­nak jesz­cze raz defi­ni­cji oso­bo­wo­ści – mówi ona o sta­łych spo­so­bach reak­cji. Jednym ze spo­so­bów reak­cji jest stres. I tu już cięż­ko nie zgo­dzić się z tym, że stres wpły­wa na stan fizycz­ny orga­ni­zmu, bio­rąc pod uwa­gę masyw­ną ilość badań nauko­wych nie tyl­ko z dzie­dzi­ny psy­cho­lo­gii, ale i medy­cy­ny. Długie bada­nia prze­pro­wa­dza­ne w róż­nych ośrod­kach przez odmien­nych bada­czy pozwo­li­ły na wyod­ręb­nie­nie czte­rech typów oso­bo­wo­ści powią­za­nych z podat­no­ścią na cho­ro­by fizycz­ne. Spośród nich dowo­dy naj­moc­niej prze­ma­wia­ją za istot­no­ścią powią­za­nia mię­dzy cecha­mi oso­bo­wo­ści a podat­no­ścią na cho­ro­by w przy­pad­ku oso­bo­wo­ści stre­so­wej – typu D. Pozostałe typy oso­bo­wo­ści (A, B oraz C) są przez część badań potwier­dza­ne, a przez część nego­wa­ne. Ze wzglę­du na owe kon­tro­wer­sje w tym arty­ku­le sku­pi­my się na oso­bo­wo­ści typu D.

Osobowość typu D

To oso­bo­wość “stre­so­wa”. Sprzyja wystę­po­wa­niu wie­lu cho­rób. Badania potwier­dzi­ły jej zwią­zek z cho­ro­ba­mi ukła­du krą­że­nia a tak­że z m.in.: łusz­czy­cą, ast­mą, cho­ro­bą wień­co­wą. Udowodniono, że oso­by z oso­bo­wo­ścią stre­so­wą typu D mają czte­ro­krot­nie więk­sze ryzy­ko cho­ro­by nie­do­krwien­nej ser­ca, co prze­kła­da się na więk­szą śmier­tel­ność wśród tych osób. Badania holen­der­skie pod kie­run­kiem psy­cho­lo­ga medycz­ne­go Johana Denolleta wyka­za­ły rów­nież, że u osób z cho­ro­bą wień­co­wą oraz oso­bo­wo­ścią typu D praw­do­po­do­bień­stwo ponow­ne­go ata­ku ser­ca jest pięć razy więk­sze niż u innych cho­rych zma­ga­ją­cych się z nie­do­krwien­no­ścią ser­ca. Wyniki innych badań tego same­go naukow­ca pro­wa­dzo­nych na prze­strze­ni lat suge­ru­ją rów­nież, że więk­szość pacjen­tów kar­dio­lo­gicz­nych, któ­rzy zmar­li z powo­du cho­rób ser­ca mia­ła oso­bo­wość typu D. W roku 2008 pol­scy bada­cze Nina Ogińska-Bulik oraz Zygfryd Juczyński dowie­dli rów­nież powią­za­nia pomię­dzy oso­bo­wo­ścią stre­so­wą typu D a cho­ro­ba nowo­two­ro­wą, wrzo­do­wą oraz cho­ro­ba­mi skó­ry. W bada­niach tych istot­ną dla roz­wo­ju cho­rób soma­tycz­nych oka­za­ła się dodat­ko­wo cecha ugo­do­wo­ści, któ­ra wią­że się przede wszyst­kim z cho­ro­ba­mi nowo­two­ro­wy­mi. Jak wyni­ka z badań nauko­wych, prze­pro­wa­dzo­nych w 2012 roku, przez dr Izabellę Grzyb, kie­ru­ją­cą zespo­łem psy­cho­lo­gów w naszym Centrum Psychoterapii i Seksuologii Empatia, oso­bo­wość tzw. stre­so­wą moż­na łączyć tak­że z powi­kła­nia­mi położ­ni­czy­mi. Z badań wyni­ka, że pacjent­ki z obja­wa­mi zagra­ża­ją­ce­go poro­du przed­wcze­sne­go czę­ściej speł­nia­ją kry­te­ria oso­bo­wo­ści typu D niż kobie­ty w cią­żach fizjo­lo­gicz­nych. Co wię­cej, został potwier­dzo­ny zwią­zek wystą­pie­nia poro­du przed­wcze­sne­go u kobiet z nasi­le­niem głów­nych cech oso­bo­wo­ści typu D, mani­fe­stu­ją­cych się dużym ładun­kiem nega­tyw­nych emocji.

 Osoby z oso­bo­wo­ścią typu D cha­rak­te­ry­zu­ją się:

  • czę­stym odczu­wa­niem nega­tyw­nych emo­cji, takich jak: lęk, gniew, iry­ta­cja i  wrogość
  • świa­do­mym powstrzy­my­wa­niem się od wyra­ża­nia nega­tyw­nych emo­cji czy zacho­wań z powo­du oba­wy przed dez­apro­ba­tą i odrzu­ce­niem ze stro­ny innych
  • nie­chę­cią do korzy­sta­nia ze wspar­cia spo­łecz­ne­go, nie­śmia­ło­ścią, pre­fe­ren­cją prze­by­wa­nia w  samot­no­ści, two­rze­niem dystan­su w kon­tak­tach społecznych
  • zamar­twia­niem się, poczu­ciem bez­na­dziej­no­ści, skłon­no­ścia­mi do depre­sji, poczu­ciem wyczer­pa­nia oraz nie­za­do­wo­le­nia z życia, a tak­że niskim poczu­ciem wła­snej wartości

Jednostki, któ­rym moż­na przy­pi­sać oso­bo­wość typu D czę­sto odbie­ra­ją rze­czy­wi­stość jako zagra­ża­ją­cą i szko­dli­wą dla nich. Oczuwają lęk oraz napię­cie, cha­rak­te­ry­zu­ją się dużą podat­no­ścią na stres. Osoby o oso­bo­wo­ści stre­so­wej cechu­je też skłon­ność do zała­my­wa­nia się i pod­da­wa­nia w sytu­acjach trud­nych, co wią­że się z nie­chę­cią do szu­ka­nia wspar­cia u innych oraz skłon­no­ścia­mi do katastrofizacji.

            Jeśli nie­po­ko­ją Cię Twoje reak­cje emo­cjo­nal­ne oraz ich wpływ na two­je zdro­wie bądź bory­kasz się z nad­mier­nym stre­sem – skon­sul­tuj się z psy­cho­te­ra­peu­tą. W naszym Centrum Psychoterapii i Seksuologii Empatia tera­peu­ta­mi spe­cja­li­zu­ją­cy­mi się w tej dzie­dzi­nie są mię­dzy inny­mi mgr Iwona Dubińska oraz mgr Natalia Słowik.

Czy rozmawiać z dzieckiem o wojnie na Ukrainie?

Na tak zada­ne pyta­nie odpo­wiedź jest jed­na – roz­ma­wiać. Dzieci żyją w tym samym śro­do­wi­sku, co my i na pew­no usły­szą wyra­że­nie “woj­na na Ukrainie” wie­le razy. Przy roz­mo­wie z dziec­kiem nale­ży jed­nak wziąć pod uwa­gę co naj­mniej dwie waż­ne kwe­stie. Jedną z nich jest wiek dziec­ka, a dru­gą to, w jakim stop­niu maluch prze­ży­wa obec­ną sytu­ację. Dlatego też nie ma “ide­al­ne­go prze­pi­su” na roz­mo­wę o woj­nie z dziec­kiem. Odnalezienie balan­su pomię­dzy chro­nie­niem dziec­ka a nie­fał­szo­wa­niem rze­czy­wi­sto­ści to zada­nie, przed któ­rym stoi obec­nie wie­le rodzi­ców. W tymar­ty­ku­le posta­no­wi­li­śmy zebrać garść ogól­nych wskazówek.

  1. Nie kłam. Bez wzglę­du na sytu­ację, mów tyl­ko praw­dę. Ważne jest, aby mówić tyl­ko to, co wie­się z całą pew­no­ścią. Oznacza to nie­wy­bie­ga­nie w przy­szłość oraz powstrzy­ma­nie się od kata­stro­fi­zo­wa­nia, snu­cia z dziec­kiem czar­nych sce­na­riu­szy. Z dru­giej stro­ny nie war­to zapew­niać dziec­ka, o czymś, co do cze­go nie mamy pew­no­ści. Jeśli dziec­ko pyta o to, czy w Polsce wybuch­nie woj­na, zamiast mówić “oczy­wi­ście, że nie, to bzdu­ra, co ty opo­wia­dasz”, lepiej przed­sta­wić praw­dę i zapew­nić bez­pie­czeń­stwo, mówiąc na przy­kład: „Wojna jest na Ukrainie, nie w Polsce.
    Nic nie wska­zu­je na to, żeby mia­ła się zacząć w Polsce woj­na. Bardzo dużo innych państw ma z naszym kra­jem umo­wę i pomo­że nam jeśli ktoś pró­bo­wał­by nam zaszkodzić.”
  2. Pytaj o uczu­cia. Bardzo waż­na jest roz­mo­wa o uczu­ciach, któ­re towa­rzy­szą nam w tej trud­nej sytu­acji. Strach czy bez­rad­ność powin­ny być wyra­żo­ne i uzna­ne. Nic pozy­tyw­ne­go nie przy­nie­sie wypie­ra­nie ich czy ukry­wa­nie. Dzieci powin­ny czuć, że mogą wyra­zić trud­ne uczu­cia i że zosta­ną wysłu­cha­ne i zaak­cep­to­wa­ne bez wzglę­du na to, co odczu­wa­ją. Pytanie o uczu­cia nie powin­no być jed­nak zbyt natar­czy­we. Nie musi­my codzien­nie zada­wać tego same­go pyta­nia, jeśli dziec­ko nie wyka­zu­je ocho­ty do roz­mo­wy na ten temat, bo może to zaszcze­pić w malu­chu nie­po­kój. Ważne jest aktyw­ne słu­cha­nie tego, co dziec­ko mówi, tego co już wie oraz zwra­ca­nie uwa­gi na sygna­ły wysy­ła­ne przez syna czy córkę.
  3. Zwróć uwa­gę na wła­sne reak­cje. Dzieci są świet­ny­mi obser­wa­to­ra­mi i chło­ną emo­cje z oto­cze­nia. Dlatego waż­ne, aby nazy­wać przy dziec­ku swo­je emo­cje i poka­zy­wać, że akcep­tu­je­my je, ale i umie­my sobie z nimi radzić (tak­że z pła­czem). Nie powin­no to jed­nak pro­wa­dzić do paren­ty­fi­ka­cji dziec­ka. Nie mów­my np. “przy­tul się do mnie, smut­no mi” – bywa to nie­bez­piecz­nym dla dziec­ka odwró­ce­niem ról. To rodzic powi­nien zapew­niać dziec­ku bez­pie­czeń­stwo. Nie ozna­cza to jed­nak tego, że ma ukry­wać swo­je emo­cje. Powinien je nazy­wać i poka­zy­wać, że umie sobie z nimi radzić.
  4. Dostosuj zacho­wa­nie do wie­ku i sta­nu dziec­ka. Małym dzie­ciom lub dzie­ciom cięż­ko zno­szą­cym obec­ną sytu­acje lepiej oszczę­dzić infor­ma­cji o tym, jak ludzie cier­pią i zma­ga­ją się z woj­ną. Wystarczy przed­sta­wia­nie nie­zde­for­mo­wa­nych fak­tów w dopa­so­wa­nej do wie­ku for­mie oraz duża daw­ka ofe­ro­wa­ne­go poczu­cia bez­pie­czeń­stwa. Rozmawiając z nasto­lat­kiem, war­to zwró­cić jego uwa­gę na to, że nie wszyst­kie infor­ma­cje poda­wa­ne w mediach oraz krą­żą­ce wśród ludzi są praw­dzi­we. Nastolatek powi­nien czuć, że może zada­wać każ­de pyta­nia oraz to, że chce­my z nim rozmawiać.
  5. Unikaj włą­cza­nia tele­wi­zji z kana­ła­mi infor­ma­cyj­ny­mi w towa­rzy­stwie małych dzie­ci. Nie moż­na prze­wi­dzieć jakie obra­zy zosta­ną dane­go dnia w danej sta­cji poka­za­ne. Jeśli dziec­ko chce obej­rzeć wia­do­mo­ści i jest wystar­cza­ją­co doj­rza­łe – waż­ne, aby przyj­mo­wa­nie medial­nych infor­ma­cji odby­wa­ło się w spo­koj­nych warun­kach, np. wie­czo­rem, kie­dy będzie czas na to, aby poroz­ma­wiać, o tym, co się zoba­czy­ło i usły­sza­ło. Istotne jest to, aby pano­wa­ła wte­dy atmos­fe­ra bez­pie­czeń­stwa i otwar­to­ści na emo­cje, któ­re mogą się poja­wić. W każ­dym przy­pad­ku waż­ne jest ogra­ni­cze­nie przyj­mo­wa­nych infor­ma­cji i uni­ka­nie przebodźcowania.
  6. Pamiętaj o tym, jak waż­na jest “zwy­czaj­ność” oraz ruty­na. Trudna sytu­acja sąsia­du­ją­ce­go z nami kra­ju nie powin­na ozna­czać dia­me­tral­nej zmia­ny w ryt­mie dnia. Dla dzie­ci kolo­sal­ne zna­cze­nie ma ruty­na i prze­wi­dy­wal­ność śro­do­wi­ska. Jest to for­ma prze­ka­za­nia dzie­ciom poczu­cia spo­ko­ju i bez­pie­czeń­stwa bez uży­cia słów. Ważne jest też bycie razem, pla­no­wa­nie wspól­nych aktyw­no­ści nie­zwią­za­nych z sytu­acją na Ukrainie. Nie odbie­raj­my też sobie pra­wa do zaba­wy i śmie­chu. Poczucie winy z powo­du odczu­wa­nia zarów­no nega­tyw­nych jak i pozy­tyw­nych emo­cji w ostat­nich dniach i tygo­dniach nie przy­nie­sie niko­mu pożytku.
  7. Zwracaj uwa­gę na zmia­ny w zacho­wa­niu dziec­ka. Rozkojarzenie, nasi­lo­na złość dziec­ka, a tak­że obja­wy soma­tycz­ne jak ponow­ne mocze­nie się dziec­ka czy pro­ble­my ze snem powin­ny być nazwa­ne przez rodzi­ca. Ważna jest roz­mo­wa z dziec­kiem o tym, co zauwa­ży­li­śmy i oka­za­nie tro­ski. A co, gdy dzie­ci zaczy­na­ją bawić się w woj­nę? Istotne jest wte­dy wyja­śnie­nie róż­ni­cy mie­dzy patrio­ty­zmem a nacjo­na­li­zmem, nie­ko­niecz­nie uży­wa­jąc tych słów, ale poka­zu­jąc ich sens. Jeśli moc­no nie­po­koi Cię zacho­wa­nie dziec­ka lub dziec­ko samo zgła­sza swo­je trud­no­ści – war­to roz­wa­żyć wizy­tę u psy­cho­te­ra­peu­ty. W naszym Centrum Psychoterapii i Seksuologii Empatia tera­pią dzie­ci zaj­mu­ją się mie­dzy inny­mi mgr Agnieszka Gadecka-Tomasik, mgr Dorota Sarna, mgr Marcelina Cieszewska.

Jak wygląda pierwsza wizyta u psychoterapeuty

1. Do kogo udać się z problemem?

Decydując się na wizy­tę u spe­cja­li­sty, war­to naj­pierw poznać róż­ni­cę pomię­dzy psy­cho­lo­giem, psy­cho­te­ra­peu­tą a psy­chia­trą. Psycholog jest oso­bą, któ­ra ukoń­czy­ła pię­cio­let­nie stu­dia psy­cho­lo­gicz­ne i jest upraw­nio­na do pomo­cy psy­cho­lo­gicz­nej, któ­ra pole­gać może na kon­sul­ta­cji i dia­gno­sty­ce. Psycholog zaj­mu­je się wspar­ciem psy­cho­lo­gicz­nym i porad­nic­twem. W prze­ci­wień­stwie do psy­cho­te­ra­peu­ty nie może prze­pro­wa­dzać psy­cho­te­ra­pii, czy­li regu­lar­nej, ustruk­tu­ry­zo­wa­nej pra­cy, któ­rej celem są trwa­łe zmia­ny w funk­cjo­no­wa­niu zgła­sza­ją­cej się oso­by. Psychoterapeuci zobo­wią­za­ni są ponad­to do kon­tro­lo­wa­nia postę­pów swo­jej pra­cy (tzw. super­wi­zja). Są absol­wen­ta­mi stu­diów psy­cho­lo­gicz­nych, medycz­nych lub pokrew­nych, a dodat­ko­wo ukoń­czy­li lub są w trak­cie stu­diów pody­plo­mo­wych w kie­run­ku psy­cho­te­ra­pii. Psychiatrzy nato­miast są leka­rza­mi medy­cy­ny. Mogą zapro­po­no­wać lecze­nie far­ma­ko­lo­gicz­ne lub skie­ro­wać do psy­cho­te­ra­peu­ty. W naszym Centrum pra­cu­ją psy­cho­te­ra­peu­ci oraz psy­chia­tra lek. med. Kamil Gorczyca.

2. Jak wygląda pierwsza wizyta u terapeuty?

Pierwsza wizy­ta u tera­peu­ty pole­ga na wywia­dzie dia­gno­stycz­nym. Diagnoza pro­ble­mu pro­wa­dzi do wybo­ru naj­bar­dziej odpo­wied­niej for­my pomo­cy. Psychoterapeuta może zapro­po­no­wać wizy­tę u inne­go tera­peu­ty pra­cu­ją­ce­go w inny­mi nur­cie (bar­dziej odpo­wia­da­ją­cym zgła­sza­nym pro­ble­mom), może zasu­ge­ro­wać wizy­tę u psy­chia­try lub skie­ro­wać na inter­wen­cję kry­zy­so­wą. Może też zapro­po­no­wać współ­pra­cę w swo­im gabi­ne­cie. W takim przy­pad­ku w pew­nym momen­cie tera­pii zosta­je zwy­kle omó­wio­ny tzw. kon­trakt (pisem­ny bądź ust­ny), w któ­rym zawar­te są ramy współ­pra­cy takie jak np. sta­ły ter­min spo­tkań (naj­czę­ściej sesje odby­wa­ją się coty­go­dnio­wo). Nie nale­ży oba­wiać się pierw­szej wizy­ty, gdyż psy­cho­te­ra­peu­ta jest na niej aktyw­ny. Dużo bar­dziej niż na póź­niej­szych eta­pach tera­pii kie­ru­je roz­mo­wą, aby zdo­być potrzeb­ne do dia­gno­zy infor­ma­cje. Warto pamię­tać, że tera­peu­ta jest spe­cja­li­stą w dzie­dzi­nie kon­tak­tu i pomo­cy psy­cho­lo­gicz­nej, a jego zada­niem jest two­rze­nie atmos­fe­ry otwar­to­ści i bezpieczeństwa.

Istotną infor­ma­cją jest rów­nież to, że aby móc zgło­sić się na  psy­cho­te­ra­pię indy­wi­du­al­ną nale­ży mieć ukoń­czo­ne 16 lat. W przy­pad­ku osób młod­szych rodzi­ce powin­ni być obec­ni na pierw­szym spo­tka­niu. Osoby nie­peł­no­let­nie, któ­re ukoń­czy­ły 16 lat, aby udać się do psy­cho­lo­ga potrze­bu­ją zgo­dy rodzi­ców lub opie­ku­nów praw­nych. Terapeuta ma obo­wią­zek prze­ka­za­nia rodzi­com infor­ma­cji o tym, co zgła­szał nie­let­ni pacjent tyl­ko wte­dy, gdy uzna, że zagro­żo­ne jest zdro­wie lub życie pacjen­ta lub innej oso­by. W przy­pad­ku osób peł­no­let­nich tajem­ni­ca zawo­do­wa zobo­wią­zu­je psy­cho­lo­gów i tera­peu­tów do nie­ujaw­nia­nia żad­nych infor­ma­cji o pacjen­cie i wno­szo­nych tre­ściach (tak­że o samym podej­mo­wa­niu psy­cho­te­ra­pii przez daną oso­bę). Zwolnienie z obo­wiąz­ku tajem­ni­cy zawo­do­wej zda­rza się sto­sun­ko­wo rzad­ko i doty­czy sytu­acji zagro­że­nia życia lub zdro­wia pacjen­ta czy innych osób lub sytu­acji, w któ­rej zwol­nie­nie z tajem­ni­cy zawo­do­wej zosta­ło orze­czo­ne przez sąd.

3. Jakie pytania może zadać terapeuta?

Pytania, któ­re mogą (ale nie muszą) się poja­wić na pierw­szej wizy­cie mają na celu wstęp­ne roze­zna­nie sytu­acji. W zależ­no­ści od nur­tu, w któ­rym pra­cu­je dany tera­peu­ta oraz meto­dy pra­cy, któ­rą pre­fe­ru­je – może mieć inne podej­ście do pierw­szej roz­mo­wy. Istnieją jed­nak pyta­nia, któ­re w pew­nym momen­cie na pew­no wybrzmie­wa­ją. Są nimi np. pyta­nia o pod­sta­wo­we infor­ma­cje bio­gra­ficz­ne, a także:

  • Dlaczego zgła­sza się Pani/Pan po pomoc wła­śnie teraz?
  • Od kie­dy trwa pro­blem i jakich doświad­cza Pani/Pan objawów?
  • Czy leczył/a się już Pani/Pan psy­chia­trycz­nie lub podejmował/a Pani/Pan w prze­szło­ści tera­pię? Czy zaży­wa Pani/Pan jakieś leki?
  • Co dzia­ło się przed wystą­pie­niem problemu?
  • Jakie są skut­ki wystą­pie­nia pro­ble­mu? Jak pro­blem wpły­wa na Pani/Pana życie zawo­do­we, rodzin­ne i inne waż­ne obsza­ry życia?
  • Jak Pani/Pan myśli – dla­cze­go powsta­ły u Pani/Pana obja­wy? Jakie są Pani/Pana hipo­te­zy na ten temat?
  • Jakie nadzie­je wią­że Pani/Pan z terapią?

Pierwsza wizy­ta powin­na zakoń­czyć się jakimś kon­sen­su­sem. Pacjentowi pro­po­no­wa­na jest współ­pra­ca bądź prze­ka­zy­wa­ne są suge­stie, co do tego gdzie powi­nien się zwrócić.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.